Blog > Komentarze do wpisu
Marek Hłasko "Pierwszy krok w chmurach"

Mam przed sobą Marka Hłasko "Pierwszy krok w chmurach" - tomik opowiadań. A właściwie dwa opowiadania ułożone w książkę. Tytuł całości to zarazem tytuł pierwszego opowiadania. Drugie nosi tytuł "Baza Sokołowska" - oba są znane. "Baza" jest debiutem Hłasko, a "Pierwszy krok w chmurach" - pierwszym dojrzałym opowiadaniem.

Jest w Warszawie ulica Sokołowska. Dzielnica Wola. To tu Marek Hłasko umieścił bazę samochodową, miejsce pracy bohaterów opowiadania. Jednym z nich jest Michał Kosecki, student, rozpoczynający praktyki zawodowe. Nie będzie Michał dobrze wspominać tego okresu w swiom życiu. Starsi koledzy robią mu psikusy, majster - kto teraz używa słowa "majster"? - stoi jakby z boku tych wydarzeń, czasami tylko włączając się w "naukę" Koseckiego. Bardzo ostro i zdecydowanie. Michał nie wie co robić - poddać się  czy walczyć. Ale jak walczyć? ... Oto kanwa utworu.
Amerykanie mają takie powiedzenie: "Od pucybuta do prezydenta". Pomyślałem o tej sentencji czytając "Bazę Sokołowską". Ale tylko na pozór Michał jest tym pucybutem. Marek Hłasko - trzeba to przypomnieć - pisał opowuiadanie w realiach socjalizmu; socjalizm tępił wszystko co "amerykanske". Nie, Michał nie jest pucybutem. NIgdy nie miał ambicji zostania prezydentem. On stara się dorównać, tylko dorównać starszym kolegom. Takie są realia lat 50. w Polsce.
Utworu z "młodzieńczej półki" Marka Hłaski. Widać braki warsztatu pisarskiego, znać burzę mózgu Autora - nic dziwnego, Marek Hłasko w chwili pisania "Bazy" miał dwadzieścia lat! Nic dziwnego, że "szalał" na papierze, używał życia - nic to, nic - można przecież potraktować opowiadanie jako świadectwo dojrzewania; po coż literaturoznawcy utworzyli pojęcie "juwenilia"? Aby przyjrzeć się drodze literackiej Autora.
Cóż - początek pisarstwa Marka Hłasko był dość przeciętny. "Baza Sokołowska" aż iskrzy od słów, wyrażeń użuwanych powszechnie na podwórkach warszawskich. W literaturze to grzech, niedowrtościowanie. Oczywiście - tych słów, wyrażeń nie może zabraknąć, lecz ich przesyt też jest nie dobry.

"Pierwszy krok w chmurach" jest opowieścią  o nudzie. Czym mogą się zajmować dorośli mężczyzni w sobotnie popołudnie? Pan Geniek - malarz pokojowy z zawodu -  lubi patrzeć na życie. Innymi słowy: podglądać miłość. Pan Maliszewski - sąsiad pana Genia - ułatwia sytację. Właśnie na działkach, wi pan, panie Geniu jest draka. Chłopak i dziewczyna. Pan Geniek i pan Maliszewski bez żadnego skrępowania, bez żadnej żenady idą "obejrzeć" drakę. Po drodze spotykają  Henia, szwagra pana Maliszewskiego.
Napiszałem, że jest to opowiadanie o nudzie. Owszem, o nudzie także; przede wszystkim jednak widać tu chamstwo, prymityzm zachowań. Ci trzej panowie, którzy lubią patrzeć na życie - nie czują się w żaden sposób zakłopatani, gdy widzą gołe uda ładnej dziewczyny. Są bezczelni, mówiąc krótko. Niewychowani.
"Pierwszy krok w chmurach" można nazwać obrazkiem, wizją  miasta. Smutną, acz prawdziwą wizją. Hłasko fenomenalnie przygląda się otaczającemu światu, nadając odpowiedni koloryt opowiadaniu.
To już dojrzała literatura, bez grzechów poprzedniego opowiadania. Zwracają uwagę krótkie zdania sugerujące Hemingwaya ( !)  w warstwie opisowej i dokładność językowa w warstwie dialogu. To przecież trzystronicowa rzecz, lecz zapadająca w pamięć.

środa, 18 stycznia 2012, czytacz1967
dziękuję za przeczytanie wpisu Adam

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: