Blog > Komentarze do wpisu
"Opowiadania wybrane" Stanisława Lema

Na  Nowy Rok- zbiór opowiadań Stanisława Lema  "Niezwyciężony".

"Przyjaciel" - Do drzwi Klubu Krótkofalowców puka pan Harden. Jest to człowiek o pospolitym wyglądzie, cichym głosie, o dość nietypowych ruchach tłowiem. Jednym słowem: pan Harden jest zakompleksiony. Przychodzi do Klubu w dość nietypowej sprawie. Czy Klub mógłby pożyczyć kilkunastu metrów drutu? Owszem, pada odpowiedz, Klub pożyczy. Dokładniej jeden z członków Klubu, młody, ciekawy życia człowiek.
 Nazajutrz pan Harden przyszedł ponownie - w Klubie dyżurował ten sam człowiek - i poprosił o coś więcej. Specjalnie piszę "o coś więcej" - nie podając szczegółów - nie chciałbym psuć zabawy Czytelnikom, zabawy przy czytaniu.
Pan Harden, tyle mogę powiedzieć, symbolizuje ludzi, którzy pomimo kompleksów chcą w pewien sposób zaistnieć, stać się kimś ważnym, poważanym. No, tak, ale pan Harden nie działa sam ... Ha, koniec, nie powiem więcej.

"Terminus" - W mitologii rzymskiej Terminus to bóg granic państwowych i granic między prywatnymi posiadłościami. Może ta informacja przyda się Czytelnikom? Mam taką zasadę: gdy spotykam obcobrzmiący wyraz - sięgam do słownika ... Najczęściej do Vikipedii.
Wracajmy do opowiadania. Pilot Pirx odkrywa na pokładzie swego statku robota. Przechowuje on dane dotyczące katastrofy, która zdarzyła się 19. lat temu. Pilot Pirx nie potrafi się jednak z robotem porozumieć. Dlaczego? Czyżby istniała granica, granica, o której mówi starożytny mit?  "Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem" - jak mówi jeden z ulubionych mych cytatów - a tak już serio: zdradziłbym pointę.Trzeba jednak pamiętać, że bogowie są zazdrośni o swe dzieło. Być może robot Tetminus poczuł się takim bogiem ...

"Ze wspomnień Iljona Tichego" - Zadam pytanie: czy człowiek, istota śmiertelna, może obwłować się bogiem? Lem w tym opowiadaniu mówi: tak, może. Tylko jest jedno małe "ale": człowiek pozostaje człowiekiem. A człowiek jest istotą omylną, śmiertelną. Nie zastąpi boga. Tylko dlaczego chce go zastąpić pomimo wszystko?
Lem próbuje na to pytanie odpowiedzieć. Oto uczony skonstruował człowieka. Dokładniej jego świadomość. Uczony zaś jest czymś ( kimś) w rodzaju Wielkiego Brata, albo - jak kto woli - duchowego przywódcy. "Ludzie" uczonego potrafią kochać, nienawidzić, czują zapach kwiatów, wzdychają do błękitu nieba. Uczony jest jednak niepochamowany w swoich wyczynach, jest ekscetrykiem. Jak ekscentryk może być bogiem? Bardzo ciekawa teoria, nieprawdaż? Znacie boga-ekscetryka?

"Ratujmy kosmos" - To bardziej  esej niż opowiadanie. Stanisław Lem przedstawia w nim swoją wizję kosmosu. Jaki on jest? Bardzo podobny do świata ziemskiego.  Inaczej mówiąc: człowiek łatwo, zbyt łatwo przenosi przyzwyczajenia, sposób bycia wszędzie tam, gdzie ma zamiar zbudować dom. Bałagan, śmieci, brak jednolitości - oto czym charakteryzuje się kosmos według Stanisława Lema. Czy jest na to rada? I drugie pytanie, które nasuwa się: dlaczego Lem pisze o kosmosie? Czy ziemia nie dość ma kłopotów? Po przeczytaniu "Ratujmy kosmos" czytelnik sam odpowie na te pytania.

"Jak ocalał świat" - Konstruktor Tlurl zbudował maaszynę, która robiła wszystko na "N". Niebo, naukę, nogę - wszystko na "N". A czy możesz zrobić nic? Nic nie robić? Nie! Zrobić Nic. Mogę. Tylko jest "mały" problem. Kiedy zrobię Nic, to nic nie będzie. I jaka będzie pointa tego opowiadania?
 W satyryczny sposób przedstawia Stanisław Lem dążenia człowieka do ... samozagłady. Czlowiek jest pozbawiony takiej myśli, twierdzi Lem, która daje możliwość przewidywania niedalekiej przyszłości. Staram się nie używać w recenzji słów ze słownika podwórkowego, lecz teraz użyję. Użyję, aby zilustrować sytaucję, która mogłaby doprowadzić świat do upadku. Przyjaciel Trurla chlapnął coś w rozmowie z maszyną. Maszyna wzięła te słowa na poważnie. Maszyna nie myśli, wykonuje tylko polecenia. Tylko ...

"Bajka o królu Murdasie" - Król Murdas jest władcą ambitnym, acz tchórzliwym. Wszędzie widzi wrogów. Pewnego dnia w rzadko uczęszczanej komnacie spotrzegł  maszynę do przepowiadania przyszłości. Ciekawość zwyciężyła nad tchórzostwem - król Murdas maszynę włączył. I się zaczęło - jak mówi mój 16.letni bratanek. Nie była przepowiednia miła, ciekawa dla władyki. Według niej król Murdas miał wszystkich swych przeciwników zgładzić, a sam ponieść najokrutniejszą śmierć pod słońcem. Cóż robić? Król widzi tylko jedno rozwiązanie: uciec w sen, nigdy się nie obudzić. Zapomniał o jednym - o świaomości. W czasie snu świadomość żyje.
Ironiczne przedstawienie władcy-despoty. Stalina, Hitlera czy Kim In Sena. Proszę zwrócić uwagę na wyrocznie-aforyzmy, a może epigramaty. Lem dał tutaj pokaz humoru, a jednocześnie kunsztu warsztatu potyckiego.

"Wyprawa pierwsza a, czyli elektrobyłt Trurla" - Konstruktor Tlurl zbudował maszynę, która ma wielorakie zadanie. Piszę wiersze, śpiewa, wykonuje zadania matematyczne, rozmawia z ludzmi. No, geniusz, no, znakomitość. Zdolność kreacji opanowana w stu procentach. W pewnym momencie natchnienia pozwoliłem sobie na pewną myśl: oto Stanisław Lem wymyślił prototyp komunikatora. Może jeszcze nie sieciowego, ale na pewno stacjonalnego. Konstruktor Trurl nie był zadowolony ze swojego wynalazku. Tu trzeba coś naprawić, tu coś chrobocze, tu jakiś mankament. Poza tym elektrobyłt zaczął żyć swoim życiem - podobnie jak interfejs: przypatrzmy się - gdy nasz osobisty komputer jest wyłączony, inni użytkownicy mogą przecież zajrzeć na "nasze" strony.
Konstruktor Trurl nie wie co robić. Jest w pułapce swojego wynalazku ...

"Wyprawa szósta, czyli jak Trurl i Klaupacjusz demona drugiego gatunku stworzyli, aby zbójcę Gębona pokonać" - Wszystko dzieje się w przestrzeni kosmicznej. Trurl spostrzega w tej niezmierzonej przestrzeni niezbadaną istotę. Jawi się jako hologram czy jakaś inna materia. To zbójca Gębon tak się ujawnia. Jest to - można tak powiedzieć - pirat Kosmosu. Porywa Trurla i Klaupacjusza. Gębon okazuje się być zbójem dyplomowanym, z doktoratem i patentami, który nie dba o bogactwo (także dlatego, że wykonane w taki sposób złoto stałoby się pospolite, więc bezwartościowe), ale za to żądny jest wiedzy. Konstruktorzy zatem sporządzają Demona Drugiego Rodzaju, który odsiewa informacje z przypadkowego ruchu cząsteczek gazu i drukuje je na wstędze papieru. Gębon jest zachwycony; do czasu jednak ...

"Rozprawa" - Pilot Pirx ma nowe zadanie: wykryć wsród załogi swojego statku robota, a jeśli chcemy być dokładni jak Lem tego nauczał - androida. Ma być on niebezbieczny. Niełatwe to zadanie, tym bardziej, że aż trzech członków załogi przyznaje się do bycia androidem. Pirx musi niejako rozwiązać zagadkę kryminalną. Niestety załoga nie ułatwia mu tego zadania.
 Ale w tym opowiadaniu co innego wysuwa się na pierwszy plan. Otóż Lem traktuje androidy na równi z ludzmi. W definicji androida jednak czytamy, że jest to urządzenie co prawda humanoidalne, ale wykonujące pewne, tylko niektóre czynności przypisane ludziom. Niektóre - człowiek ma wolę, rozum i płeć - a andreoid już nie. Co wyniknie z tych rozbieżności? Jak uśmiercić andreoida, gdy ludzkość ma na sumieniu zbrodnie przeciw samej sobie? A może anndreoid ma jednak ludzkie "odruchy"? Na te i inne pytania stara się odpowiedzieć Stanisław Lem w niniejszym opowiadaniu.

"Polowanie" - Pilot Pirx bierze udział w unieszkodliwieniu zbuntowanego księżycowego robota górniczego. Robot - jeżeli można tak powiedzieć w stosunku do robota - poczuł się wolny. Wolny w każdej definicji tego słowa. Używanie wolności potrafi jednak zrobić krzywdę ...
Jak już wspominalem przy okazji poprzedniego opowiadania andreoidy nie mają woli istnienia. Czyżby roboty o innej prowieniencji  tę wolę posiadały? Tak, na to wychodzi - jak powiadała moja babcia. Robot z "Polowania" ma taką wolę. Potrafi odróznić zło od dobra, przyjaciela od wroga.
W tym opowiadaniu Stanisław Lem udawadnia swoją tezę ( nie po raz pierwszy - ale bardzo wyraziście), że śiat podzielony jest między ludzmi a robotów.

""Niezwyciężony"" - podwójny cudzysłów jak najbardziej na miejscu. Jest to bowiem tytuł całości, a jednocześnie nazwa własna krążownika. Krążownika jak z "Gwiezdnych wojen" Lucasa. Opis tak sugeruje. Przepraszam Czyelników: nie mam zwyczaju tuż na początku podawać takich sczegółów przeczytanego opowiadania - lecz nie mogłem się powstrzymać.
Ląduje ów krążownik na planecie Regis III. Celem przybycia załogi "Niezwyciężonego" jest odnalezienie szczątek bliżniaczej jednostki  o nazwie Kondor.Jednocześnie naukowcy przystępują do badań planety, starając się określić źródła potencjalnego zagrożenia. W trakcie poszukiwań zaginionego statku odkryte zostają nieznane konstrukcje, tworzące prawdopodobnie odpowiednik ziemskiego miasta. To miasto może niepokoić. Mam w pamięci Machu Picchu. Oba miasta -  Lema i  Inków zostało opuszczone. Dlaczego? Co do Miasta Inków - wiele jest hipotez - nie miejsce tutaj rozwodzić się na ten temat. Jeśli chodzi o miasto z "Niezwyciężonego" - po prostu przypomina mi Machu Picchu. Klimat opuszczonego przez ludzi zalążka cywilizacji. No, właśnie - dlaczego nie ma wnim ludzi. A może to nie ludzie są budowniczymi tego miasta?  Tymczasem trzysta kilometrów dalej (!) odnaleziony zostaje Kondor. Okazuje się, że cała jego załoga zginęła w tajemniczych okolicznościach ...
"Niezwyciężony" to swoiste arcydzieło w którym autor genialnie zawarł część swojego credo, choć wydźwięk książki zdaje się być pesymistyczny, to jest to - podobnie jak w wielu innych książkach Lema - genialny i na swój sposób zdrowy pesymizm, a może nawet odebranie Rodzajowi Ludzkiemu części zarozumiałości. Genialne jest także zachwycenie się (podobnie, jak w niektórych fragmentach wielkiego Opus Magnum Mistrza) naturą nieożywioną, z którą też trzeba umieć mądrze postąpić. I to zakończenie niby bez zakończenia, z tytułowym słowem na końcu, żeby każdy czytelnik sobie resztę dopowiedział, co mu rozum i sumienie (tak, tak: sumienie!) podpowiada!
Jeszcze jedno: jest to powieść, nie opowiadanie. Dlaczego jednak znalazł się w tomie opowiadań? Oczywiście - bardzo miło mi, że Wydawca umieścił "Niezwyciężonego" w niniejszym tomie - mógł jednak  zaznaczyć to odstępstwo od zasady. Przykład na tytuł: ""Niezwyciężony". Powieść. Opowiadania wybrane."

 

 

 

 

 


 

poniedziałek, 02 stycznia 2012, czytacz1967
dziękuję za przeczytanie wpisu Adam
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: