Blog > Komentarze do wpisu
"Trylogia" Henryka Sienkiewicza - część pierwsza: "Ogniem i mieczem"

 

Niniejszy artykuł poświęcam Trylogii Henryka Sienkiewicza. Jak zapewne Czytelnik pamięta Trylogia sienkiewiczowska składa się z poniższych tytułów: „Ogniem i mieczem”, „Potop”, „Pan Wołodyjowski”.

 Zastosuje  w tym artykule  inny, odmienny  manewr  niż dotychczas. Opiszę wyżej wymienione  trzy powieści  w jednym artykule.  Z tym, że ze względów technicznych podzielę artykuł na trzy części. Artykuł jest zbyt obszerny aby zmieścił się na blogu. Obowiązuje  ( w tym wypadku – niestety)  limit wyrazów.

 A dlaczego „jednym ciągiem” chce opisać Trylogię?  Po pierwsze: bohaterowie. Przez wszystkie trzy części przewijają się ( we wszystkich trzech częściach pojawiają się) ci sami bohaterowie pierwszoplanowi. Zmienia się tylko tło obyczajowo-historyczne   powieści –a tym samym  bohaterowie drugoplanowi, co bardzo urozmaica treść Trylogii. Po drugie treść omawianego  utworu – Trylogia to jedność  jeśli chodzi o czas akcji.  „Trwa” nieprzerwanie od koronacji  Jana Kazimierza Wazy do końca panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego.  Można to samo powiedzieć o miejscu akcji. Tu również istnieje „jedność”. Polska. Kraj, którego w chwili powstawania Trylogii,  nie było przecież na mapie świata. Mówiąc eufeministycznie,  za czasów Henryka Sienkiewicza Kraków był „za granicą” względem Warszawy. Powód – zabory …  Henryk Sienkiewicz postanowił w swych powieściach „skleić ” trzy zabory w jedno. W Polskę szlachecką. Tą Polskę, którą pokolenie dziadów pana Henryka dobrze jeszcze pamiętało …

 Powróćmy do kwestii podtytułu.  To nawet nie tytuł – ten  ów znacznik „Trylogia”  -  tylko osobne pojęcie traktujące o rozmiarach całości. Trzy części. Niepodzielne, bez siebie nieistniejące. Zatem z dużej litery czy małą zastosować?   Wybrałem wielkie „T”. Powód jest jeden, aczkolwiek bardzo ważny. Słowo „Trylogia” pojawia się po raz pierwszy właśnie za czasów Sienkiewicza i jest jakby przyczynkiem do rozszerzenia słownika języka. Słowo przyjęło się i to bardzo szybko – mamy do tej pory sporą grupę książek, których podtytuł ( powiedzmy, że to podtytuł)  brzmi właśnie „Trylogia”. Trzeba jednak pamiętać, że przez wiele, wiele lat to właśnie tylko Trylogia Henryka Sienkiewicza była jedyną tak nazywaną całością.  Przynajmniej w Polsce. Nie dam uciąć sobie ręki jeśli chodzi o literaturę innych krajów, po prostu nie mam takowej wiedzy. Ale co do twórczości polskich  pisarzy jestem absolutnie pewien.

Składającą się z trzech części  opowieść  o okresie załamywania się wewnętrznych rządów  oligarchii szlacheckiej  otwiera powieść  „ Ogniem i mieczem”.  Zaczyna się ona takim oto prologiem – „Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia”. A potem Autor dodaje: „Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie. W Warszawie widywano też nad miastem mogiłę i krzyż ognisty w obłokach; odprawiano więc posty i dawano jałmużny, gdyż niektórzy twierdzili, że zaraza spadnie na kraj i wygubi rodzaj ludzki. Nareszcie zima nastała tak lekka, że najstarsi ludzie nie pamiętali podobnej. W południowych województwach lody nie popętały wcale wód, które, podsycane topniejącym każdego ranka śniegiem, wystąpiły z łożysk i pozalewały brzegi. Padały częste deszcze. Step rozmókł i zmienił się w wielką kałużę, słońce zaś w południe dogrzewało tak mocno, że — dziw nad dziwy! — w województwie bracławskiem i na Dzikich polach zielona ruń okryła stepy i rozłogi już w połowie grudnia. Roje po pasiekach poczęły się burzyć i huczeć, bydło ryczało po zagrodach. Gdy więc tak porządek przyrodzenia zdawał się być wcale odwróconym, wszyscy na Rusi, oczekując niezwykłych zdarzeń, zwracali niespokojny umysł i oczy szczególniej ku Dzikim polom, od których łatwiej niźli skądinąd mogło się ukazać niebezpieczeństwo” . Niebezpieczeństwo. Może przybrać różne postacie. Niebezpieczeństwem dla Polski może być sam król – a był nim w roku 1647 Jan Kazimierz, może niebezpieczeństwem być zła decyzja braci szlachty, a w końcu niebezpieczna może się okazać zbyt daleko idąca ufność pojedynczego człowieka.

 Bo  oto na Dzikich Polach pan Jan Skrzetuski spotyka Chmielnickiego. Uwalnia go z rąk oprawców – zaufał, gdy Chmielnicki przedstawiając się, podał inne nazwisko. Oswobodzeniem tym  mimowolnie  przysłużył się … kozakom. Wolny Chmielnicki   może uciec na Sicz i zorganizować powstanie. Na Janie Skrzetuskim ciąży odpowiedzialność za ten przebieg zdarzeń …

Istotnym punktem w „Ogniem i mieczem” jest obrona Zbaraża.  Bohaterem twierdzy zostaje Jan Skrzetuski. Kim właściwie jest ten człowiek? Henryk Sienkiewicz czytając kroniki historyczne spotkał się z postacią … Mikołaja Skrzetuskiego. Pochodził z dość biednej rodziny, przyczynił się walnie do wielu zwycięstw polskich wojsk w walce z Kozakami, a w późniejszym czasie z Rosją. Wydaje się, że Mikołaj nie był tak romantyczny jak powieściowy Jan. Mikołaj nieomalże zmusił przecież podkomorzankę Zofię Zawadzką do ślubu. Może nawet porwał? Kieruję zainteresowanych do książek Pawła Jasienicy i Władysława Serczyka.

Ten to szlachcic rzeczywiście – jak możemy to przeczytać w „Ogniem i mieczem”,  przedarł się  w przebraniu wieśniaka  z wiadomością o niezbyt dobrej sytuacji obrońców twierdzy, ale Autor Trylogii niezbyt wiernie odtworzył całą obronę Zbaraża. Mówiąc oględnie: ubarwił opowieść aż do niebotycznych sfer, jeżeli można to tak nazwać.  Ale czy musiał być wierny historii? Przecież nie był historykiem, a jego cel – pokazać patriotyzm szlachty polskiej – został dokonany.  Tak już na marginesie dodajmy że Skrzetuskiego wymienia Paweł Jasienica, z tym że ma u tego znakomitego historyka-eseisty imię … Jan. No, cóż chyba nie dowiemy się całej prawdy o panu Skrzetuskim. Odsyłam jednak do prac historyków.  Tutaj może Czytelnik przeczytać bardzo ciekawą dyskusję

 Wróćmy do samej powieści. Trzeba  w tym miejscu - i to koniecznie! omawiając Trylogię bez tego się nie można się obejść - przywołać wątek przyjażni Jana Skrzetuskiego z panami Onufrym Zagłobą i panem Longinusem Podpipiętą. Są to bardzo ciekawi, pełni kolorytu ludzie. Pan Zagłoba był mitomanem, ale to nie nastręczało mu kłopotów. Wręcz przeciwnie - umiał zjednywać sobie ludzi. Opowieści pana Zagłoby przeszły już z literatury do języka potocznego. Jest pan Zagłoba inteligentny - wymyślać takie przezabawne historie! - ale najwidoczniej mało oczytany. Tą sugestię piszę mając na myśli - jakby tu rzecz - obycie w językach, zwłaszcza jeśli chodzi o łacinę. Powiedzmy sobie szczerze: pan Zagłoba stworzył swoją, niepowtarzalną gramatykę tego szacownego języka. Cóż  jeszcze można powiedzieć o Zagłobie? może to, że   potrafi się  odnaleźć  w każdej sytuacji, nawet gdy miecz wisiał mu nad głową. To on przecież uwalnia Helenę z bohunowej  niewoli - co jest nie lada wyczynem, biorąc pod uwagę "objętość" ciała tego naprawdę przesympatycznego szlachcica. Samo wyobrażenie pana Zagłoby na koniu - bezczenne!

Longinus przeciwnie niż pan Zagłoba  - jest "długi i chudy", budzi swoim zachowaniem sympatię wśród ludzi. przyjazne usposobienie.  Poczucie humoru, dobroć, szczerość, bogobojność, a także litewska mowa, która wyróżniała go spośród wszystkich bohaterów. Człowiek ten bardzo szybko nawiązywał przyjaźnie, czego dowodem mogą być jego mocne więzy ze Skrzetuskim, Wołodyjowskim i Zagłobą, których poznał stosunkowo niedawno. Ma jeden cel w życiu: przysiągłszy Najświętszej Pannie w Trokach, że nie stanie na ślubnym kobiercu, dopóki nie jednym cięciem nie strąci trzech głów na raz. W ten sposób Longinus zamierzał oddać honor swojemu wielkiemu przodkowi Stowejce, który podobnego wyczynu dokonał niegdyś podczas oblężenia krzyżackiego i od tamtego czasu ich ród nosił herb Zerwikaptur. Podbipięta niemalże nieustannie myślał o tym, czy nadarzy mu się okazja, by powtórzyć wyczyn pradziada. Wiedział, że będzie to przełomowe wydarzenie w jego życiu, które pozwoli mu na założenie własnej rodziny i uchroni ród przed wyginięciem, ponieważ Longinus był jego ostatnim przedstawicielem. I tak się przecież stało - to był naprawdę zwrot w życiu pana Longinusa. Jaki? Zamilczę, waszmościowie. Lubię samodzielność w czytaniu Czytelników.  

Można w tym miejscu przywołać jeszcze jedną postać z powieści "ogniem i mieczem". Oto przed państwem  Rzędzian, parobek Jana Skrzetuskiego. Mieszka w Rzędzianach, posiada ojca, matkę i, prawdopodobnie dziadka. Jego rodzina toczy odwieczny spór z sąsiadami Jaworskimi, o gruszę "... gruntami, a w połowie nad naszymi ma gałęzie. Owóż jak ją Jaworscy trzęsą, to i nasze gruszki opadają, a dużo idzie na miedzę. Oni tedy powiadają, że te, co na miedzy to ich...". Kilka lat później (w Potopie) dorabia się majątku i "puszcza Jaworskich z torbami". Ma wiele do powiedzenia na tematy, na których nie zna się. Czyżby "syn mleczny" pana Zagłoby? Można wiele podobieństw doszukać się w tych obu postaciach. 

Innym wątkiem powieści jest miłość Jana do Heleny Kurcewiczówny.  Poznają się w dość romantycznych okolicznościach. Oto kolasa w której znajduje się Heleny traci koło. Powóz wjeżdża w wodę. W pobliżu znajduje się pan Jan. Ratuje kobietę z „powodzi”, a ich oczy spotykają. Na ramieniu Skrzetuskiego siada sokół, co ma znamionować miłość i oddanie. Młodzi się rzeczywiście pokochali  Są jednak przeszkody.  W Helenie kocha się Jurko Bohun, kozak, przyjaciel Kurcewiczów. Kniahinia Kurczewiczowa - opiekunka Heleny -  nie jest mu przychylna, a przecież obiecała dziewczynę  Janowi. Bohun jednak nie da za wygraną. Nie z nim takie zabawy, panie Janie. Świadectwem tych słów może być porwanie Heleny i walka o nią do końca. Nawet gdy przegrana była już blisko, Bohun trzyma   Trzeba tu nadmienić, iż prototypem Jurko Bohuna był Iwan Bohun, postać jak najbardziej autentyczna. Niektóre "przygody" Iwana posłużyły Sienkiewiczowi za kanwę opowieści o Jurko.  Jakie to "przygody"  - to już tajemnica powieści. Wystarczy ją  przeczytać.

 

sobota, 16 sierpnia 2014, czytacz1967
dziękuję za przeczytanie wpisu Adam

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: