Blog > Komentarze do wpisu
"Wesele" Stanisława Wyspiańskiego

Jadwiga Mikołajczykówna i Lucjan Ryder pobrali się 20 listopada 1900 roku w Kościele Mariackim. Wesele odbyło się w domu państwa Tetmajerów i trwało trzy doby. Wśród gości był Stanisław Wyspiański.

16 marca 1901 roku w krakowskim Teatrze Miejskim odbyła się prapremiera sztuki tegoż Stanisława Wyspiańskiego. Inspiracją do napiszania sztuki było właśnie owo wesele Lucjana Rydla.

Lucjan Ryder ożenił się z chłopką; na wesele zostali zaproszeni zatem przyjaciele poety z kręgu krakowskiej bohemy, ale także rodzina i sąsiedzi Mikołajczykównej. Wyspiański ( bardzo bystry obserwator) z pewnością niejedno zobaczył, ale także i przemyślał. Z tych przemyśleń powstał dramat, słusznie nazwany, narodowym. Oto "Wesele".

"Wesele" opowiada o zdarzeniu z 20 listopada 1900, ale to jest coś więcej niż relacja z uroczystości poślubnej.

Bardzo ciekawym zdarzeniem, a mnie najbardziej nurtującym, jest to iż Andrzej Wajda w swoim nieśmiertelnym dziele wyprowadził akcję dramatu Wyspiańskiego z chałupy bronowickiej ( miejsca wesela). Z Kościoła Mariackiego ( miejsca ślubu) do Bronowic ( obecnie dzielnica Krakowa) według maps google można przejechać w pięćdziesiąt pięć minut. W czasach Wyspiańskiego z pewnością jechało się nieco dłużej, ale do czego zmierzam? Otóż szkoda że układ dramatu Wyspiańskiego jest taki, iż dzieje się on tylko w jednym miejscu, w chałupie. Podczas podróży z kościoła na wesele z pewnością toczyły się ciekawe rozmowy. Nie znamy treści tych rozmów. Mówię: szkoda.Być może doświadczylibyśmy o wiele ciekawszej panoramy ówczesnego świata? Ale mając na uwadze - już wspomnianą kompozycję dramatu, obawiam się że takie wyprowadzenie akcji z bronowickiej chałupy w "Weselu" byłoby niemożliwe. To by po prostu złamało schemat według którego pisał Wyspiański. Dobrze - kolejny raz wyraziłem się nieszablonowo. Ale wszystkie te myśli przyszły do głowy, gdy oglądałem pierwsze minuty "Wesele" Andrzeja Wajdy. Jak rozwiążał ten problem Mistrz:proszę obejrzeć samodzielnie.Mogę powiedzieć jedynie że zamiast słuchać rozmów na ekranie widzimy symbole,symbole, symmbole ... Jako ostatni na wesele przybywa Poeta. To też symboliczne, to też jest jakowyś znak.


Wrócmy jednak do oryginalnego tekstu. "Wesele" składa się z trzech aktów. Akt I to zapoznanie się z bohaterami dramatu. Akt II jest nazywany symbolicznym. Zaś akt III jest nazwany dramatem narodowo-wyzwoleńczym.

Aby łatwiej zrozumieć dalszy wywód, przedstawiam osoby pojawiające się w "Weselu".

GOSPODARZ,GOSPODYNI PAN MŁODY,PANNAMŁODA,MARYSIA,WOJTEK,OJCIEC,DZIAD,JASIEK,KASPER,POETA,DZIENNIKARZ,NOS,KSIĄDZ,MARYNA,ZOSIA,RADCZYNI,HANECZKA
CZEPIEC,CZEPCOWA,KLIMINA,KASIA,STASZEK, KUBA, ŻYD, RACHEL, MUZYKANT,ISIA,CHOCHOŁ, WIDMO, STAŃCZYK, HETMAN, RYCERZ CZARNY, UPIÓR,WERNYHORA.

Trudno opowiedzieć dramat "Wesele". Brak w nim fabuły i co najważniejsze związku przyczynowo- skutkowego. W akcie I mamy dużo rozmów, dużo śmiechu, anegdot, flirtowania. Goście weselni są tak "ustawieni", żeby w każdej rozmowie uczestniczył przynajmniej jeden przedstawiciel inteligencji krakowskiej i jeden chłop. Do ważniejszych rozmów należą:

Rozmowa Czepca z Dziennikarzem – Czepiec jest doświadczonym życiowo chłopem, który interesuje się sprawami państwa. Zadaje dziennikarzowi słynne pytanie: "Cóż tam, panie, w polityce?". Dziennikarz jednak zbywa go, nie ma ochoty rozmawiać o polityce z chłopem, nie widzi w nim partnera do rozmowy.

Rozmowy Radczyni z Kliminą – Radczyni zauważa, że jej syn stoi pod ścianą i nie bawi się z wiejskim dziewczętami. Potem próbuje zagaić rozmowę z Kliminą i wykazuje się kompletną nieznajomością życia wiejskiego, pytając w listopadzie, czy zboże zostało już posiane. Tak więc zainteresowanie inteligencji chłopami jest jedynie pozorne i na pokaz.

Rozmowy Pana Młodego z Panną Młodą – państwo młodzi rozmawiają o miłości. Pan Młody chce, aby żona ciągle zapewniała go o swoich uczuciach, mówiła, jak bardzo go kocha. Panna Młoda natomiast nie bardzo rozumie, dlaczego miałaby powtarzać słowa, które już wypowiedziała przed ołtarzem. Okazuje się także, że Pan Młody w ogóle nie rozumie mentalności chłopskiej, kiedy proponuje żonie, aby zdjęła buty. Ta odpowiada: "Trza być w butach na weselu".

Rozmowa Poety z Maryną – Poeta szuka inspiracji, bo jest znudzony światem i życiem. Usiłuje komplementować Marynę, gdyż pragnie usłyszeć, że ktoś go chce. Jednak słowa te nie mają być wyrazem miłości, bo Poeta traktuje Marynę raczej kpiąco i z dystansem, bawi się. Maryna oczywiście krytykuje taki sposób postępowania.

Z tych rozmów można wywnioskować że inteligencja krakowska nie zna środowiska chłopów, i vice versa. Bratanie dwóch warstw społecznych ma posmak ironii i pogardy. Niby są razem, a jednak to dwa oddzielne światy. W pewnym momencie Radczyni pyta Pannę Młodą:

"no, ale o czym wy będziecie mówili,
jak tak nadejdzie wieczór długi:
mówić się nie chce, trza przesiedzieć;
on wykształcony, ty bez szkół"

W zasadzie te słowa powinny być skierowane do wszystkich przedstawicieli inteligencji i chłopów, nie tylko do Panny Młodej. Przypomnę że nie tylko Lucjan Ryder ożenił się z kobietą z niższego stanu. Sam Wyspiański popełnił taki mariaż-mezalians. A można dodać już wspomnianego na początku poetę Tetmajera. Ciekawe czy jakowaś mieszczanka wyszła za mąż za chłopa?

Badacze literatury omiatają zwrokiem akt I "Wesela". Mówią że dwa następne akty są ważniejsze. I tak, i nie. Oczywiście dla całości czytania "Wesela" akt I nie stanowi podwalin dramatu, że tak to ujmę, ale warto go bardzo dokładnie przeczytać. Jako kronikę towarzyską; jako diariusz wydarzeń. Nie ulega wątpliwości że krakowianie z początku XX wieku znali pojęcie agroturystyki, chociaż używali zapewne innego sformułowania.
Tak na marginesie: Gabriela Zapolska w "Sezonowej miłości", powieści z 1905, opisuje takie wczasy agroturystyczne, a Andrzej Wajda przedstawił powieść Zapolskiej w serialu "Z biegiem lat, z biegiem dni" ( odcinek: "Kraków 1905"). Przepraszam za te aluzje i dywagacje literackie, ale moim zdaniem I akt "Wesela" jest równie ważny jak dwa następne. Warto go przeczytać. Choćby po to, aby zobaczyć jaki był ten świat Wyspiańskiego.

II akt

Akt rozpoczyna się rozmową Gospodyni i Isii, jej córki. Dowiadujemy się z niej że wybiła akurat północ, i czas na (o)czepiny.Panna młoda symbolicznie przechodziła ze stanu panieńskiego w zamężny. Ale północ to także godzina duchów, nieziemskich stworów. Nie wiem tylko do jakiej kategorii zaliczyć Chochoła? Przypomnijmy: chochoł to słomiana utulina krzewu, najczęściej różanego. W drugim akcie ( tuż po wspomnianej rozmowie) ożywia. Rozmawia z Isią, chociaż tak naprawdę na wesele zaprosiła go Rachela. Tym samym Chochoł nie jest pewny czy naprawdę chcą go na weselu. Powtarza wciąż "Kto mnie wołał/czego chciał...". Isia też nie bardzo rozumie roli Chochoła na weselu. Wygania go wręcz. Chochoł znika w ciemności nocy. Jak rozumieć scenę? Wyobrazmy sobie blok. Sześć klatek, dwanaście pięter. Z któregoś okna wysłano zaproszenie sygnałem świetlnym. Zaproszenie miało dojść do spóznionego przechodnia. Człowiek jest jednak zagubiony. Tyle okien, tyle drzwi. Kto wysyłał zaproszenie. Zagubienie zatem. Zagubienie które będzie miało konsekwencje w dalszym przebiegu akcji "Wesela".
Tymczasem Wojtek i Marysia, małżeństwo i drużby na weselu, poczuli się zmęczeni. Zawroty głowy, jakoweś mary widać. Krew się burzy, gubią się słowa ... Scena jest wstępem do tego co nastąpi już za moment.
Oto Marysi pojawia się Widmo. Jest to polski malarz przebywający na emigracji, Stanisław Ludwik de Laveaux.Ludwik miał się ożenić z Marysią, ale zmarł wcześniej na gruźlicę. Marysia mogłaby mieć podobne wesele; mogłaby wyjść za "pana z miasta". Ten obraz literacki, przypomina Mickiewiczowską balladę "Romantyczność" i dramatyczną historię Jasia i Karusi.
Następna scena to ciąg dalszy rozmowy Wojtka i Marysi. Wojtek nie zauważył, a może nawet nie widział Widma. Za to spostrzegł blade lico Marysi. Marysia tuli się do kochanka i wyznaje mu miłość.
Ale oto kolejna scena, kolejna para rozmówców. Dziennikarz i Stańczyk. Dziennikarz to tak naprawdę Rudolf Starzewski, naczelny redaktor "Czasu", pisma konserwatywnego. Stańczyk upomina Dziennikarza właśnie za usypianie społeczeństwa, Stańczyk - błazen Zygmunta Starego - wskrzesza czasy świętości Rzeczypospolitej Jagiellonów, jest znakiem jej potęgi i chwały, zadaje tym samym kłam tezom krakowskiej szkoły. Jest wyrzutem sumienia Dziennikarza, który przeżywa kryzys zaufania do ideologii własnego stronnictwa. Błazen ofiarowuje Dziennikarzowi kaduceusz*, by rozbudzał świadomość narodową, "mącił narodową kadź" i "stał na czele". Mam wrażenie, że Stańczyk objawił się nie tylko Dziennikarzowi. Obecnie można spotkać polityków, którzy snią o potedze, równej tej z piętnastego wieku. Ale również mają kaduceusz ...
Wrócmy jednak do głównego tematu. Dziennikarz spotyka Poetę. Jest rozżalony i uśpiony jednocześnie. Nie wie w którą stronę obrócic głowę. Po rozmowie ze Stańczykiem ma wyrzuty sumienia, a symbolem owych przestróg niech będą słowa wypowiedziane na zakończenie rozmowy z Poetą. "Ech, daj mi pokój —/ wyjdę za próg — jak wieje od pól…/Powietrza, powietrza!…" Czyżby zrozumiał że był zbyt uległy, nazbyt służalczy? Tego Wyspiański nie zdradza.
Ale oto kolejna zjawa, tym razem Rycerz. Objawia się Poecie. Poeta to Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Niedawno napisał poemat o Zawiszy Czarnym. Poeta jest typowym dekadentem, ma poczucie słabości, niewiary w sens czegokolwiek, a jednocześnie pragnie wielkich czynów. Zawisza jest symbolem honorowej walki z otwartą przyłbicą, walki wręcz, marzenia o latach świetności i zwycięstwa. Gdy jednak podnosi przyłbicę, widać tylko czarną „dziurę”, pustkę. Świadczy to o kompletnym nieprzygotowaniu Poety do podjęcia jakiegokolwiek czynu. Wszystko, co może deklarować Poeta, jest puste, bo nie ma pokrycia w czynach.
Panu Młodemu ukazuje się Hetman. Hetman to duch Branickiego. Symbol fałszu, zdrady, magnackiego egoizmu. Jest butny, dumny, dominuje nad chłopami. Polska mu nie pomoże bo zaprzedał on kraj szatanowi. Uważa, że Pan Młody, żeniąc się z chłopką, zdradził swój stan. Ten tłumaczy mu, że to moda, a nie szczere bratanie się z ludem. I tu nasuwa się pytanie: czy te małżeństwa z miłości powstały? Czy z upodobania pewnego?
Następuje rozmowa Pana Młodego z Poetą. Rzecz o Polsce. O wielkim poemacie. "Może ja to myślę goręcej/i w tej chwili to jeszcze się pali —
jeszcze — a jutro się zawali/w gruz ten pożarny gmach./A! chciałbym wstąpić w to Piekło/Ach!" To Poeta wypowiada te słowa. I to jest jego program artystyczny. Rozwalić stare ogniem, i spalić się samemu. Ogień to Poezja. Poeta ma wielką wizję świata, gdzie Poezja ma pierwszeństwo. Jest Oczyszczeniem i Drogowskazem jednocześnie.
W tym miejscu chce coś wytłumaczyć. Rozmowa Pana Młodego z Hetmanem składa się z dwóch części. Przerywa ją Poeta, o tej krótkiej wymianie zdań - powyżej. W drugiej części rozmowy z Hetmanem pojawia się Chór. Rolą Chóru jest podpowiadanie, podjudzanie Hetmana. Dzięki słowom Chóru Hetman coraz bardziej otwiera się.
Następną zjawą na weselu jest Upiór. Jakub Szela, bo on jest owym Upiorem, to przywódca rabacji chłopskiej w Galicji w 1846 roku.Rabacja skierowana była przeciwko szlachcie i właścicielom majątków pańszczyźnianych. W praktyce wyglądało to tak, że Szela z grupą chłopów napadał dwory szlacheckie, mordował i kradł. Szela ukazuje się Dziadowi, któremu uświadamia, że historia współżycia szlachty i chłopów jest jak historia głębokich ran. Szela jest przeciwnikiem bratania się ze szlachtą, jest symbolem odwiecznej „wojny”, którą toczą te warstwy społeczne.

Między rozmowami Ludzi ze Zjawami mamy bardzo przyziemne flirty i romanse. Kaspra z Kasią, Panny Młodej z Panem Młodym, Zosi z Dziennikarzem. Dołącza Rachela. I ona mówi o Chochole. Jakby szedł ku chałupie.

Następna zjawa to tylko częściowo autentyczna postać. Trudno dziś ocenić z całą pewnością, że kozacki dziad z lirą, wieszcz, jasnowidz, wędrowiec naprawdę istniał. Oto Wernyhora. Jest domniemanym autorem proroctwa które mówiło o rozbiorach Polski. Wernyhorę widzi Gospodarz. Dziad z lirą wręcza mu złoty róg i nakazuje podnieść lud do czynu narodowowyzwoleńczego. Gospodarz jednak zasypia po jakimś czasie i z marzeń Wernyhory nic nie wychodzi.
Wernyhora jest ostatnią zjawą ( nie licząc Chochoła), która przybywa na wesele.
Zwróciłem uwagę na pewną wspólną cechę wszystkich rozmów "Człowiek - Postać symboliczna". Otóż Człowiek stara się odpędzić marę, ale ta kpi z tego. I ciągnie rozmówcę ku sobie. Zagmatwa, nie dopowie, zmienia temat rozmowy. I pod koniec rozmowy mówi, aby polemista nie ociągał się, szedł na wesele. Bo jest czas pracy, ale także i radości.

W następnej scenie Gospodarz mówi Gospodyni Gospodarz, że usłyszał wiele dziwnych rzeczy, których nie jest w stanie zrozumieć. Wyjawia jej imię przybysza i prosi, aby dochowała tajemnicy. Zaczyna przygotowywać się do wyjścia, bierze broń i szablę. Gospodyni dopytuje się, gdzie się wybiera. Sądzi, że mąż jest chory i próbuje go powstrzymać. Mężczyzna jest przekonany, że nadeszła ważna chwila i od tej pory zaczną żyć. Mówi, że dał słowo Wernyhorze i urzekła go jego siła – duch narodu. Gospodyni sądzi, że jest pijany.

Gospodarz znajduje podkowę ... Nie może zamknąć drzwi do sieni ... Pojawia się pijany Czepiec ... Nie opowiem ciągu dalszego. II akt dobiega końca.

III akt zaczyna się od kaca Gospodarza. Drzwi nie chcą się zamknąć. W głowie się miesza. Jakieś zmory, goście nieproszeni. Wszyscy je widzieli. Gospodyni jednak nie wierzy mężowi, obwinia go o pijaństwo. Ale Rachela w rozmowie z Poetą także mówi o jakichś tajemniczych głosach ... Jakiś ten czas wesela dziwny. Wrózby, zawołania, znaki ...

Kuba wspomina o nocnej wizycie Wernyhory i złotej podkowie, którą Gospodyni schowała w skrzyni. Czepiec, który nie wierzy w opowieść parobka, stara się obudzić Gospodarza. Kiedy to mu się nie udaje, sprowadza uzbrojonych chłopów. Przebudzony Gospodarz nie pamięta nocnych wydarzeń. Rozgniewany Czepiec grozi, że jeśli panowie nie przyłączą się do nich, to chłopi rozprawią się z nimi za pomocą kos. Pan Młody nie słucha Czepca i zachwyca się pięknem przyrody o świcie. Nie zwraca też uwagi na ostrzeżenie chłopa, że zbliża się pora, w której powinni oczekiwać obiecanego im znaku. Gospodarz nagle przypomina sobie swoją rozmowę z Wernyhorą. Wszyscy zebrani odczuwają podniecenie, słyszą wrzawę i dostrzegają dziwne znaki na niebie. Oczekują na odpowiedni znak.
I tu zakończmy nasze streszczenie "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego. Nie chce psuć czytania ...

Ale uważny Czytelnik zauważy zapewnie że nic nie opowiedziałem o Chochole. Tylko tak pobieżnie zauważyłem jego obecność. Tak, bo Chochoł ma zadanie w pobliżu pointy ... Gdybym zaczął opowiadać o roli tej postaci, tobym zdradził pointę. A ja nie lubię, a ja wolę ...

----

Chciałbym w tym miejscu zauwazyc pewną rzecz. Rozrachunek z mitami narodowymi wskazują już didaskalia, dzięki którym stworzona została plastyczna wizja przestrzeni scenicznej. Wszystko to, co zacznie dziać się na scenie, jest zgodne z dekoracją, a w szczególności z wizerunkami Matejkowskich obrazów, opiewających dni chwały polskiego narodu. Na obrazie, zawieszonym przez pana domu, można dostrzec postać Wernyhory, który w trakcie akcji dramatu stanie przed Gospodarzem, aby udzielić mu odpowiednich wskazówek do zwołania powstania. Na innym płótnie widnieją kosynierzy „Bitwy pod Racławicami”. W ostatnich scenach dramatu ta sytuacja znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości – przed kaplicą stawiają się wezwani podkrakowscy chłopi z kosami nastawionymi na sztorc. Podobny rodowód, wywiedziony z Matejkowskich dzieł, mają kolejne zjawy: Stańczyka i Hetmana, choć ich wizerunki nie zostały umieszczone na ścianach wiejskiej chaty. Natomiast postać Rycerza jest poetyckim wyobrażeniem Poety, którego pierwowzór, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, był autorem dramatu poetyckiego „Zawisza Czarny”. Upiór Szeli jest materializacją żywej pamięci narodowej i Dziada, który w latach młodości był świadkiem powstania chłopskiego.

Dlaczego Wyspiański wybrał właśnie czas wesela, aby pokazać polskie wady? Z „Wesela” wyłania się obraz chłopów „skłonnych do bitki i wypitki”. Są oni zapalczywi, uparci i kierują się własnym rozumem, choć jednocześnie wykazują się dobrymi chęciami. Jest to grupa wewnętrznie zróżnicowana, o ukształtowanej świadomości narodowej, lecz potrzebują odpowiedniego przewodnictwa, które utwierdziłoby ich w tej świadomości. Uwidacznia się także zróżnicowanie materialne (zamożni chłopi i parobkowie), a także charakterologiczne. Panna Młoda jest naiwna i prosta. Jej przeciwieństwem jest nostalgiczna z natury Marysia.„Goście z miasta”, reprezentujący drugą grupę społeczną, ukazaną w dramacie, przedstawieni zostali jako ludzie skłonni do popadania w samozadowolenie, bierni i bezradni w obliczu rzeczywistości i narodowej niewoli. Można wśród nich odnaleźć przedstawicieli mieszczaństwa (Radczyni), inteligentów (Dziennikarz) oraz artystów (Pan Młody, Poeta). Mieszczanie są niechętnie nastawieni do chłopów, myślą schematami, przekonani o własnej wyższości i należnej im roli przewodniej w narodzie. Inteligenci są świadomi faktu, że zostali powołani do oświecania społeczeństwa, lecz lekceważą swoją rolę. Czują jednak własną niemoc, cierpią przez to, choć podejmują żadnych kroków, aby wypełnić wyznaczone im zadanie. Natomiast artyści poddają się nastrojom, charakterystycznym dla epoki, ulegają dekadencji bądź ludomanii oraz pijaństwu. Są to ich sposoby na ucieczkę od rzeczywistości, spowodowane rozpaczą, wynikającą ze świadomości, iż nie potrafią sprostać roli duchowego przewodnika narodu, a niekiedy rozterkami, dotyczącymi własnej niemocy twórczej.Być może Wyspiański chciał uwypuklić złe cechy obu stref społeczeństwa, a wódka "pomaga" w urzeczywistnieniu tych cech. Z poszczególnych scen dramatu Wyspiańskiego wyłania się gorzka krytyka narodu polskiego, zawierająca elementy satyry i autoironii. Społeczeństwo polskie zostało ukazane jako bierne i zniechęcone, niezdolne do aktywnego podjęcia walki narodowowyzwoleńczej, czekające na cud i nie dostrzegające nadarzającej się okazji odrzucenia pęt niewoli. Najpełniej charakteryzują je słowa Chochoła, wypowiedziane w końcowej scenie dzieła:„To ich Lęk i Strach tak wzion,Posłyszeli Ducha głos:/Rozpion się nad nimi los.”

W pierwszym rzędzie "Wesele" odczytywano jako dramat narodowy. Temu odczytaniu dopomaga teatr - Wyspiański w didaskaliach na początku utworu informuje widza, że na ścianach bronowickiej chaty znajdują się dwa obrazy Matejki: Wernyhora oraz Kościuszko pod Racławicami. Te dwa obrazy odwołują się do narodowych mitów: mitu wspólnej sprawy "panów" i "ludu", mitu "racławickich kosynierów", którzy angażują się w sprawy narodowe oraz idei "zmartwychwstania" narodu (przepowiednia Wernyhory). W dramacie dokonuje się konfrontacja tych mitów z rzeczywistością. Ośrodkiem i niejako katalizatorem tej konfrontacji staje się sprawa Gospodarza, nawiedzonego przez Wernyhorę i stojącego wobec potencjalnej realizacji mitu kosynierów-wybawców, którym by tylko hasła potrzeba. Konfrontacja staje się tu - kompromitacją. Na ową kompromitację składają się: zaspanie, pijaństwo i oszołomienie weselników, którzy mają podobno iść się bić, trzeźwe sądy Gospodyni, nie chcącej uwierzyć w możliwość narodowego zrywu, pijackie monologi Nosa oraz sytuacja finałowa.

Kilku zagadnień nie mogę w tym miejscu podjąć, na przykład roli Jaśka w finale dramatu, zdradziłbym pointę. O Chochole także nie napiszę ani słowa więcej, z tych samych powodów. Mogę podjąc - już na koniec - inny temat.

Wojciech Smarzowski w 2004 roku pokazuje na dużym ekranie swój film pod tytułem ... "Wesele". To niewątpliwie odwołanie do dramatu Wyspiańskiego. Już pochodzenie społeczne państwa młodych może kierować myśli ku Wyspiańskiemu. Dziewczyna, pochodząca ze wsi,  mieszka już w mieście, a chłopak był jej sąsiadem. Czyli Kasia zna miasto powierzchownie, Janusz nigdy nie wyjechał zza opłotki sioła. Niektóre dialogi z filmu Smarzowskiego są jakby żywcem wzięte z chałupy Tetmajerów. Chyba można także powiedzieć że niektórym postaciom ukazują się zjawy. Oczywiście w inny sposób niż u Wyspiańskiego. Dosłowniej. 


* Kaduceusz, który Stańczyk wręcza Dziennikarzowi jest symbolem nie tylko przywództwa politycznego, ale przede wszystkim usypiania i dezorientowania narodu, zniechęcania go do walki narodowo-wyzwoleńczej, zachęcania do lojalności wobec zaborców.

 

 

 

 

niedziela, 24 września 2017, czytacz1967
dziękuję za przeczytanie wpisu Adam

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: