Blog > Komentarze do wpisu
NIEKTÓRE MITY GRECKIE CZYLI DZIŚ TEŻ MOŻNA ŻYĆ Z BOGAMI ZA PAN BRAT
 

Działo się to wtedy, gdy bogowie byli równi ludziom; a ludzie bogom. Może jednak było inaczej: brak zaufania, brak rojalności. Już nie pamiętam dokładnie. To naprawdę działo się dawno temu. Dawno temu i daleko stąd. Tam, gdzie biały dym nad wszelkimi górami zawisł; tam, gdzie szmaragdowe morze ociera się falami wokół wysp, tam, gdzie linia brzegowa wydaje się być materią bez końca. Tam, gdzie bliski raj a jednocześnie serce ludzkie. Grecja. Ta z okresu przed naszą erą. Ta, w której filozofia się narodziła. Ta z kulturą jońską czy minojską. A co nas najbardziej interesuje, mamy do czynienia z Grecją co dała mity. Mity nazywane obecnie starożytnymi, co im urąga. One przecież się nie zestarzały. Ale to naprawdę działo się dawno temu – na całe szczęście ludzkość zna liczby ujemne – i stąd to powiedzenie. Mity starożytne. Chociaż bardzo aktualne.

 

Zeus i jego kompania. Bogowie nadludcy, bogowie nemiłosiernie odważni, nawet bezczelni. Widać tą zaciekłość we fragmencie mitologii, który przytoczę poniżej. Przedstawiamy pierwszego uczestnika opowieści. Nazywa się Tantal. Uchodzi za syna Zeusa i ma przywilej zasiadania za boskim stołem. Może do woli upijać nektaru, do woli może jeść. Jednak Tantal nie by lojalny wobec ojca i reszty bogów. Chciał udowodnić, że bogowie są ślepi i głusi. Podjął ryzyko i przygotował zasadzkę. Była ona okrutna i samowolna. Otóż kazał zamordować swojego syna, Pelopsa i przyrządzić z niego najdoskonalszą potrawę świata. Bogowie zorientowali się jednak w pułapce. Był jednak wyjątek. Demeter, która miała własne kłopoty, nie zauważyła, iż na środkowym półmisku leży człowiek zamieniony w potrawę. Ugryzła kawalek Pelopsa, ten niedaleko prawej łopatki. Zeus aż syknął, gdy to zauważył. Któryś z bogów przetworzył kawałek gliny w ciało ludzkie i po chwili Pelops miał "łatkę", charakterystyczny pieprzyk. Mógł wstać z półmiska. Tantal został odesłany do ówczesnego piekła, i tu odczuwamy ową bezczelność, ową pychę, o której byla mowa na samym początku akapitu. Zeus jest nominalnym ojcem Tantala, a który ojciec pozwoliłby synowi, aby syn ciepial jakiekolwiek męki? A jednak! Zeus jest bezwględny, bezkrytyczny wobec wszystkich ludzi i bogów także. Niech cierpi ten Tantal, chciał próby sił? - to ją ma! Niech teraz brodzi w wodzie, której nie może się napić, niech patrzy się łakomymi oczyma na jadło, którego nie może zjeść. Zemsta bogów jest okrutna!

 

Wrócmy na moment do Pelopsa. "Operacja" udała się. Chłopak może normalnie żyć, normalnie fukcjonować. Czyż takie zdania nie słyszymy w szpitalach? Może pan/pani wypisać się z oddziału – niebezpieczeństwo zdrowia minęło. Bogowie greccy najwidoczniej odkryli coś w rodzaju medycyny. Mówię "coś w rodzaju", mam bowiem pewien niesmak w ustach z powodu gliny, która – jak rozumiem – miała imitować tkankę skórną, tkankę macierzystą. Ale proszę popatrzeć na to z drugiej strony. My, naukowcy xxi wieku, produkujemy taką tkankę w laboratorium przez wiele miesięcy, a tu – w micie powstalym długo przed Chrystusem – szast prast: połączenie gliny i śliny wystarczało, aby młody człowiek przeszedł pomyślnie operację przeszczepu. Bo tak trzeba to nazwać. Przeszczep.

 

Dlaczego starożytni nie widzieli sal operacyjnych? Dlaczego warunki "przeszczepu" były tak prymitywne, tak boleśne? Myślę, że to taki rodzaj wyobrażni. Okrutny, a zarazem doprowadzający w pewnych warunkach do humanitarnego rozwiązania sytuacji. Przecież Pelops żyje, dostał nową szansę życia ( jak w grach komputerowych!), niech chwali się nowym pieprzykiem, może nawet ma większe powodzenie u dziewcząt? Kto następny? Kto chce, aby bogowie go uszczęśliwili pieprzykiem – niech się zgłosi do Kliniki Zdrowia I Urody "ZEUS i s-ka". Ale nie: nie będzie ciągu dalszego, bogowie nie założą kliniki, w której "poprawiają" urodę. Wyczyn z Pelopsem był jednostkowy, tak jak wszystkie pozostałe. To taka uroda bogów, taki ich etos. Pokazać ludziom wyczyn, na który tychże ludzi nie stać, i przejść do innego, jeszcze bardziej spektakuralnego uczynku. Bogowie pod Olimpem rządzą – nie ludzie! Ludzie powinny być przestraszeni, umierający ze strachu. Ich rolą jest żyć pod dyktando bogów. Żyć i umierać.

 

Oto następne potwierdzenie powyższej tezy. Następny mit, który opowie o wyższości bogów nad ludzmi, a jednocześnie pozwoli na pewien skrót myślowy. Jest ten mit tak bliski naszym czasom, jakby niedwno został stworzony. Oto Herakles, bóg znany z zadań niebezpiecznych i niewykonalnych, dostał jeszcze jedno zlecenie. Pewien człowiek chciał mieć wnuka. Ma co prawda córkę, lecz ta nie ma ni męża, ni kochanka. Z tych czy innych powodów. Sposób zachodzenia w ciążę in vitro jest nie znany starożytnym, nawet w wyobrażni. Nie mają szpitalnych sal, tak daleko wyobraznia ich nie sięga – koniec, kropka. Ojciec nieszczęsnej dziewczyny nie zwróci się do mężczyzny-czlowieka, bo mężczyzna-czlowiek to tylko ... człowiek, całkowity dyschonor. To taki mezalians, jakby panicz bogaty z ulicy Pańskiej w Warszawie powziął szlachetny zamiar wobec kwiaciarki. Ale są bogowie, inaczej zrodzeni i ich bank nasienia, że tak powiem. Ojciec zgłasza się do takiego banku - i po odpowiednich przedbiegach, zabiegach, zakusach i po dziewięciu miesiącach – kinder spodziewajka! Coś to wam przypomina? Gdy małżeństwo chce się stać rodzicami, a w naturalny sposób nie mogą się nimi stać – mogą pójść do antycznych bogów, przepraszam do szpitala z odpowiedniego i ... Nie, nie zawsze po dziewięciu mięsiącach usłyszą placz dziecka. To nie takie łatwe. Jak to się potocznie gada? Staramy się o dziecko. Bez bogów, oczywiście. Herkules dał radę, ale to bóg, bogowie mają pierwszeństwo, mają – jakby tu powiedzieć – konieczny przypływ komórek ojcowskich.

 

Pokazalem tylko dwa przykłady na to, iż już w starożytności myślano "współcześnie". Chociaż była potrzebna interwencja bogów. Najwidoczniej starożytni nie wyobrażali sobie, że w takich sprawach jak przeszczep i zapłodnienie in vitro, może mieć udział człowiek. Bogowie mieli pierwszeństwo, czlowiek nie znał nawet ognia. Dopiero niejaki Prometeusz musiał wykraść szczapę drewna z ogniska, aby tenże człowiek-bidulek mógł zjeść coś "na gorąco". Człowiek tak naprawdę w owych czasach był bardzo podatny na sugestie. Bojażliwy był i pelen kompleksów. Wymyślił zatem opiekunów - bogów, którzy mieli przewagę we wszystkim nad lichym ludzkim życiem. Chciecie jeszcze jeden przyklad?

 

Bogowie nudzili się. Deszcz pada, a oni są jak te dzieci z piosenki Młynarskiego. Nie wiedzą co mają robić w taką paskudną pogodę. Paskudna pogoda. Nikogo na horyzoncie, żadnego czlowieka. O, nie! Ktoś jednak idzie. Co ten człowiek tu, na pustej drodze robi w taką  psiarą pogodę robi? Zabłądził? Wraca od kochanki? Ukazmy się temu czlowiekowi w najdoskonalszej krasie, mówiąc językiem 21.wieku – w 3D. W trójwymiarze. Jako taka fatamorgana, tym razem błękitu nieba, nie pustyni. Jakieś występy typu światło i dzwięk. I śpiew, balet. Taka tam rozrywka. Jak zareagował człowiek, mit milczy. Ale tu nie o to chodzi. Proszę sobie wyobrazić taki występ Zeusa i spółki. Mnie się to kojarzy z niedawno otwartym kanałem TVP, która ma propagować lekką muzę z archiwaliów. A ten samotny czlowiek na zmokniętej drodze mial sposobność zobaczenia czegoś na kształt telewizji starożytnej, hle, hłe, hłe. I to na żywo, kurczę, szkoda, że ci starożytni nie mieli telecordingu, tyle fajnych programów zmarnowalo się.

 

No, dobrze, nie pora płakać nad różą, gdy płoną lasy. Do dzisiejszych czasów mity dotrwały w formie papierowego zapisu. Zapladniają wyobrażnię naszą, i są bardzo aktualne - kto by zgadł że te wszystkie opowieści powstały tysiące lat temu. A może nie wszystkie? Dawno temu to się dzialo, nie pamiętam już ...

poniedziałek, 23 października 2017, czytacz1967
dziękuję za przeczytanie wpisu Adam

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: