Blog > Komentarze do wpisu
"Twarde masło" Kriszty Bodis

Kilka dni przed przeczytaniem kolejnej powieści obejrzałem polski film "Galerianki". Opowieść o młodej dziewczynce, która, aby zarobić na ubrania i droższe kosmetyki, oddaje się starszemu panu. Podobny temat mamy w "Twardym maśle" Kriszty Bódis. Może inaczej: początek powieści węgierskiej pisarki jest tożsamy z problematyką filmu. Bo, a o tym zapomniałem powiedzieć, przeczytałem tylko początkowy fragment utworu Bodis. Nadal jesteśmy w "Literaturze na świecie", w tym samym numerze, co w zeszłym tygodniu.

Bohaterka "Twardego masła" pochodzi z niezbyt zamożnej rodziny; o wszystko trzeba dbać, o wszystko trzeba się wykłucać. Mam już tego dość, powiedziała pewnego dnia. Została prostytutką. Rodzina jest wstrząśnięta, bez zrozumienia dla "buntowniczki". Dziewczyna nie poddaje się. W swoich dążeniach może imponować, gdyby nie cel owych zabiegów. Bohaterka nie liczy się z żadnym rozsządnym zdaniem, wie swoje. Chce wyjechać z "ciemnej" prowincji ...

To tyle, całe streszczenie pierwszego rozdziału. No, dodajmy wątek sutenerów i prostytek, "znajomych" głównej bohaterki. Jest to świat brutalny, schowany w ciemności. Podobny do "Galerianek". Bez uczuć wyższych, z zaufaniem włącznie. Tylko pieniądze, chęć zrobienia wrażenia na innych. A te, które nie mają kasy - to frajerki, i koniec.

Nie wiem jak potoczą się losy bohaterki "Twardego masła". Gdy przeczytasz jeden rozdział utworu, wydaje Ci się że potrafisz utworzyć co najmniej 10 wersji zakończenia tegoż utworu. Ale z drugiej strony jest to pewnego rdzaju abberacja. W jakim celu miałbym to robić. Owszem, można wyrabiać w sobie wyobrażnię, ale z drugiej strony czy nie chcemy poznać oryginalnego tekstu? A drobny fragment opublikowany w "Literaturze ..." ma być zachętą do kupienia powieści "w całości". Tylko czy ktokolwiek widział powieść "Twarde masło" Kriszty Bodis na półkach polskich księgarni?

Język utworu jest prosty, niezbyt ciekawy stylistycznie, a nawet wulgarny. Myślę że to przemyślany zabieg. Można stylistykę "Twardego masła" porównać do języka Doroty Masłowskiej, choćby wspominając "Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną". Takie uspółczesnienie języka może się nie podobać wielu czytelnikom, jest to odwaga Pisarki. Wyzwanie rzucone Czytelnikom. Bo czyta się te słowa jakby krojono twarde masło dziecięcym (plastikowym) nożem. Niełatwo przejść do smarowania chleba.

Tym, którzy nie lubią się domyślać - nie polecam. Dla koneserów.

poniedziałek, 12 marca 2018, czytacz1967
dziękuję za przeczytanie wpisu Adam

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: