Kategorie: Wszystkie | opracowanie Biblii | promocja ebooków | recenzje książek
RSS
poniedziałek, 17 listopada 2014
Księga Jozuego

 

Po śmierci Mojżesza Jahwe powołał Jozuego na stanowisko patriarsze. Jozue był do tej pory pomocnikiem Mojżesza, a zatem doskonale orientował się w sytuacji. To tak jakby po dymisji  ( śmierć też jest pewnego rodzaju dymisją) pierwszego trenera zastąpił go człowiek pełniący do tej pory rolę pomocnika tego pierwszego.  Wszystko zostaje w drużynie. Nikt z zewnątrz nie dochodzi. Bo jak może? Jesteśmy przecież na pustyni – no to jak możemy wezwać nowe posiłki? Przez wi-fi? Autorze, autorze toż to czasy biblijne są …  nie zapędzaj się …

A tak swoją drogą: czy w powoływaniu wikariuszy kościelnych na katolickich parafiach nie widać podobieństw powoływania Jozuego na pomocnika Mojżesza?  Ale to taki tylko wtręt, taka glossa do właściwej opowieści.  Ale musi Czytelnik przyznać – daje do myślenia …

Jozue dostał nowe zadanie od Jahwe.  Izraelici mają się przeprawić przez Jordan. Abyście zajęli ziemię, którą Pan, Bóg wasz , daje wam w posiadanie. Izraelici długo się przygotowywali do przejścia przez Jordan. Wyglądało to na eskapadę wojenną ( porównaj: 1, 10-18, a potem 3,1-4,18). Bibliści zauważają podobieństwa między przejściem przez Jordan a przejściem przez Morze Czerwone pod wodzą Mojżesza. Opowiemy o tym w następnych akapitach.

Ale tak naprawdę pierwszym rozkazem Jozuego było wysłanie dwóch wywiadowców do Jerycha., miasta Palestyny.   W Jerychu zwiadowcy przeżyli dość ciekawą historię. Oto ci dwaj ludzie udali się na spoczynek do nierządnicy Rachab. Gdy odpoczywali, król Jerycha wysłał do jej domu strażników. Rachab ukryła ich pod łodygami lnu na dachu swojego domu, a strażnikom odpowiedziała: Rzeczywiście, byli tu jacyś ludzie, ale nie wiedziałam że to Izraelici. Gdy zamykali bramy miasta, oni udali się w stronę Jordanu i z pewnością są już daleko poza murami Jerycha. Ludzie króla Jerycha zwrócili się właśnie w tym kierunku i tym samym zwiadowcy byli uratowani. Rachab poprosiła wywiadowców o oszczędzenie jej i jej rodziny w czasie bitwy o Jerycho. Prośba została przyjęta.

Dopiero po powrocie wywiadowców ( czy znamy ich imiona?) doszło do przeprawy przez Jordan. Proszę sobie wyobrazić lud Izraelski tłumnie przechodzący przez dość szeroką rzekę. Na czele Jozue, potem Arkę Przymierza, która nie mogą być zamoczona ( symbol związania z Jahwe!), a dopiero teraz cały lud Izraelski. Zwraca w tym momencie zwrot: Arka przeszła. To tak jakby ona sama szła, jakby nikt jej nie niósł. Oczywiście to jest taki obraz, taka metafora, supozycja. Arka wędrowała na ramionach kapłanów, co jest oczywiste. Ale Autor Księgi Jozuego chciał przekazać w omawianym zwrocie posługę kapłanów w stosunku do Arki. Czyż nie jest Arka widomym znakiem obecności Jahwe? Jest – i stąd ten zwrot. Arka przeszła przez Jordan. Jakby nie potrzebowała pomocy.  A tak kierując swoje myśli ku czasom nam współczesnym: bardzo często słyszymy: posługa kapłańska. Ot, teraz widać ile wieków temu ta figura retoryczna ( ale nie tylko retoryczna!) została stworzona.

Dlaczego Izraelici mogli przejść Jordan suchą stopą? Otóż wody rzeki obniżyły się do tego stopnia, iż ludzie nie wpław, jak to zwykle bywa, tylko idąc pokonali rzekę. I co ciekawe tuż po tym jak ostatni Izraelita wszedł na brzeg, wody Jordanu podniosły się. To tak jakby gospodarz przyjęcia wpuścił gości do mieszkania, a gdy ostatni człowiek wszedł „za próg”, zamknął drzwi na zasuwę. Oczywiście jest to obraz, taka metaforyczna supozycja. A czy samo przejście przez Jordan jakowąś supozycją? Niżej podpisany nie wie, zbyt mało ma wiedzy. Ale chcę zwrócić uwagę na wzmiankę w kronikach arabskich. Oto  „Kronikarze arabscy podają, że w 1267 roku Jordan przestał płynąć przez 24 godziny, gdyż podmycie gruntu spowodowało zabarykadowanie doliny w okolicy Adamy ( dzisiaj: ed-Damijeh), odległej o 40 km od ujścia Jordanu.” Cytat za odnośnikiem w  Biblii Tysiąclecia.

Bitwa o Jerycho była przez Jahwe bardzo dobrze przemyślana. Każdy szczegół był przemyślany. Każde słowo. Każdy gest. Widać tutaj pewnego rodzaju system cyfr i powtórzeń. Czyżby początek magii cyfr, a może nawet ich porządkowanie? Na czymże opiera się matematyka, jeżeli nie na układzie cyfr? Jahwe pilnował takich rzeczy, był przez to nazywany Bogiem Ładu.  Chyba znowu się zapędziłem. Powracajmy do naszej głównej opowieści.

Bitwa o Jerycho była pierwszą, ale nie jedyną bitwą stoczoną przez hufce Jozuego. Następną bitwą była ta o miasto Aj. Gdyby Jozue zdobył to miasto, Izraelici by powiększyli terytorium Ziemi Świętej. Oczywiście nasuwa się pytanie czemu terytorium Ziemi Świętej zdobywano jakby nie patrząc siłą miecza. Trzeba tutaj zaznaczyć, iż nazwa miasta Aj oznacza ruiny. Czyli miasto zdobyte właśnie siłą.

Ze zdobyciem Aj było podobnie jak z zajęciem Jerycha: zwiadowcy, błogosławieństwo Jahwe,  plan bitwy.  Tu podobieństwa jednak kończą się. Trzeba przecież zauważyć iż bitwa o Aj była dwustopniowa i była związana z  … świętokradztwem. Nie będę w tym miejscu opowiadał szczegółów – proszę poczytać samodzielnie rozdziały 7 i 8.

Nie dość na tym. Mówię o zdobywaniu ziem dla przyszłych pokoleń Izraela.  Jozue dostał kolejny rozkaz od Jahwe. Kolejne i kolejne miasta Palestyny . A może całą Palestyną zawładnąć? A potem podzielić ją pośród dwunastu pokoleń Izraelitów. I tak się stało. Kolejne rozdziały księgi Jozuego pokazują moc Jahwe nad postanowieniami o zdobyciu coraz większej ilości ziem. I tym razem nie opowiem całej historii, odsyłam więc do odpowiednich rozdziałów Księgi – od 9 aż  do 21. Trzeba tutaj zauważyć pewną zasadę, która działała w czasie podziału ziem. Otóż pokoleń Izraelitów było dwanaście, i jak nietrudno się domyślić przedstawicieli tych pokoleń również dwunastu. Zatem podział ziem był ułatwiony. Można tutaj także  zauważyć iż tak naprawdę do podziału przystąpiło jedenaście pokoleń. Pokolenie Lewiego ( zasłużone skąd inąd dla Izraela) dostało tylko kilka kaanenyjskich  miast do dyspozycji.  Tak czy inaczej widać tutaj dobitnie ważną rolę ciągłości cyfr.  I staranny, nieomalże aptekarski zapis biblijny: ten ma to dostać, a ten to – autor przy każdym pokoleniu wylicza zasługi, medale, dyplomy, i inne odznaczenia. Chyba znów za daleko rozwinąłem swą myśl. Niemniej warto zauważyć pewną myśl, która przyświecała Izraelitom: Jahwe jest bogiem wymagającym, niepozwalającym na najmniejsze  ustępstwa wobec Prawa. A to Jahwe jest Prawem. Żadne inne bóstwo jak tylko Jahwe.

W tym miejscu można zauważyć modlitwę Jozuego, jest ona zapisana pod koniec księgi. Można ją porównać do modlitwy Mojżesza, a  czyż duchowni nie powinni nawiązywać doń w swoich kazaniach? Księga Jozuego kończy się śmiercią patriarchy. Nastaje czas sędziów … Tak zresztą nazwano następną biblijną księgę. O niej za jakiś czas.

środa, 29 października 2014
Księga Powtórzonego Prawa

 

 

Mojżesz wygłasza trzy mowy. Trzy świadectwa o przebytej drodze przez Izraelitów. Są oni w drodze do Kanaan. Tak się zaczyna Księga Powtórzonego Prawa. Potrzebują co jakiś czas  odpoczynku. Jakby oddechu. Takiego zespolenia przy wspólnym biesiadowaniu. Proszę owo pojęcie biesiadowania wziąć w cudzysłów. Chodzi przede wszystkim o to aby Izraelici poczuli swobodę i komfort higieniczny. Trzeba przecież pamiętać, iż podróż przez pustynię  ( a taką właśnie drogę Izraelici wybrali- a inna istnieje?) to mordercza praca dla ciała. Proszę sobie wyobrazić iż przez cały czas podróży  ci ludzie nie zdejmowali ubrań, i raczej nie myli się przez kilka, kilkanaście dni. Od oazy do oazy. A jak dawali sobie radę z wszelakimi „nieczystościami” ? Raczej nie nosili ze sobą przenośnych urządzeń sanitarnych …

Można tu opowiedzieć – jako ciekawostkę – iż Izraelici umiejscowili swe obozowisko w pobliżu Jordanu. W czasach Mojżesza klimat „przyjordanowski” wyraźnie się różnił od tego który możemy dziś zaobserwować. Ziemia Jordanu – tak nazwijmy okolice obozu Izraelitów – była bardziej bogata niż nam się może wydawać. I chyba raczej nie było problemu z „nieczystościami” …

Ale tak naprawdę,  w czasie odpoczynku swych współplemieńców Mojżesz miał bardzo trudne, acz chwalebne zadanie. Wygłosił oto trzy mowy. W Kościele są takie mowy nazywane świadectwami. Świadectwa mają zbudować moralnie, duchowo społeczność do której owe słowa są skierowane. Mojżesz zobaczył że Izraelici są jakby zmęczeni podróżą, chciał przeto przypomnieć Jahwe. Właściwy cel podróży społeczności.

 Bo Jahwe jest z ludem wybranym na dobre i złe, tak mówi Mojżesz w pierwszej mowie. Wywiódł z niewoli egipskiej ( często pojawia się ten zwrot w Biblii, prawda?), pokazywał drogę ku Kanaan, wreszcie  dał Jahwe Dekalog. Pojawia się wątek próby na pustyni, Arka Przymierza. Zwycięstwo nad synami Anaka pod wodzą Jahwe.  Druga mowa Mojżesza również opiera się na wspomnieniach. Znamy je z poprzednich ksiąg biblijnych. Mojżesz opowiada kolejne etapy podróży. Ale dlaczego Mojżesz tak czyni ? Czyżby Izraelici zapomnieli to co przeżyli? Oczywiście, że nie. Czy nie warto jednak scalić ludzi wokół jednej rzeczy ? jednego celu? To wzbogaca, ujednolica spojrzenie na świat.  To są takie wyjątkowe chwile. Można odpocząć , ale również dodać sobie i innym odwagi. Jak to się mówi teraz? – podnieść morale.

Po  dwóch mowach przypominających dotychczasową drogę do Kanaan  następuje trzecia. Bibliści nazwali ją „Kodeksem Deuteronomicznym”. Czyli kodeksem zamykającym opis Praw Mojżeszowych. Samo słowo „deuteronomiczny” znaczy „powtórzenie”. Mojżesz przypomina zatem wszystkie dotychczasowe prawa Izraela. Włącznie z Dziesięcioma Zdaniami, czyli Dekalogiem.  Jest tych praw dość duża ilość, są bardzo szczegółowo opracowane. Dotyczyły wszystkich dziedzin życia. To jest zrozumiałe. Człowiek potrzebuje kodeksów, spisu praw, zasad – czy jak to nazwiemy. Zastanawia fakt iż Jahwe poprzez Mojżesza dał człowiekowi aż tak szczegółowy „plan zajęć”. Tu trzeba przypomnieć słowa samego Jahwe. „ Ja, Jahwe jestem zazdrosny o ciebie, ludu mój” . Można  być zazdrosnym  o prawa ustanowione przez innego ustawodawcę niż Jahwe? Ano, można. Kanaan to przecież ziemia bóstwa Baala, znienawidzonego przez Jahwe. Do tego stopnia, iż Bóg Mojżesza rozkazał rozwalić wszystkie posągi tegoż bożka. Zazdrość Jahwe jest jakby miarą

Tak dla rozwagi Czytelnika podaje tematy-wątki przemów Mojżesza.  W nawiasach podaję  biblijny rozdział i wers.

Pamięć i dziedzictwo: kształtowanie wspólnoty (6,1-11,32) 
A. Jeden Bóg, jedna lojalność (6,1-9)
B. Pamięć dla przyszłości (6,10-8,10)
C. Groźba pychy i arogancji (8,11-10,11)
D. Priorytety (10,12-11,32)

IV Tora: wspólnota podlega Bogu (12,1-26,19) 
A. Kult wspólnotowy: gdzie i dla kogo (12,1-13,18)
B. Być ludem świętym (14,1-15,23)
C. Kult wspólnotowy: kiedy (16,1-17)
D. Kwestie sprawiedliwości i kultu (16,18-19,21)
E. Zasady świętej wojny (20,1-20)
F. Obowiązki we wspólnocie (21,1-15)
G. Kult wspólnotowy: wdzięczność (26,1-15)
H. Wezwanie końcowe (26,16-19)

V Zawarcie i zachowanie przymierza: granice wspólnoty (27,1-34,12) 
A. Przymierze posłuszeństwa (27,1-30,20)
B. Słowa zachęty (31,1-8)
C. Troska o przyszłość (31,9-29)

Dla Jahwe priorytetem jest to, aby Izraelici byli jednością w społeczeństwie. A Jahwe ma stać na czele owego społeczeństwa. Żaden inny bożek, żaden inny – tylko Jahwe.  Jahwe w tej księdze jawi się jako taki  mający wszelką władzę i ostoję nad swym ludem. Mojżesz jest tylko przedstawicielem Jahwe na ziemi.

Dla Jahwe priorytetem – powtórzmy – była jedność ludzi. Zespolenie, jak najbardziej bliskie, zespolenie.  I tu taka refleksja. Od „ludzi Mojżesza” ( wiem, że garbate to określenie) można się uczyć zespołowego myślenia, Drużynowego Rozmyślania. To ukłon w stronę grup modlitewnych, których przecież jest ogromna liczba.  Owe grupy modlitewne mogą brać przykład  z życia „grupy Mojżesza”.

 Ciekawe czy Mojżesz mówił „z głowy” czy też „z kartki”? Mowy były trzy i dość długie.  Przepraszam, to taki wtręt,  żarcik. Przecież kim był Mojżesz? Prorokiem. Natchnionym człowiekiem. A jeśli był natchnionym to czy potrzebował jakiejkolwiek  pomocy? Naturalnie że nie.  Najprawdopodobniej Mojżesz jednak używał swojej własnej głowy.

 A przecież tradycja talmudzka mówi, że Mojżesz jest autorem pięciu pierwszych ksiąg.  Oczywiście – zakończenie księgi pochodzi z czasów późniejszych. Mojżesz nie mógł – jak żaden człowiek – opisać swojej śmierci.  A kto dopisał fragment o śmierci Mojżesza? Jozue, Autor następnej biblijnej księgi?

  Tak naprawdę nie ma „akcji” w Księdze Powtórzonego Prawa. Jest tylko Mojżesz i jego mowy. Może pod koniec coś  … Obserwujemy śmierć Mojżesza.  Ale trzeba tutaj zauważyć, że i tu mamy do czynienia z mową, ba! toż to „literatura piękna”!  Otóż Mojżesz modlił się. Mało powiedziane. To nie była modlitwa, wyklepanie pacierza  w naszym, że tak powiem, rozumieniu.  Żar, z jakim wygłaszał słowa owej kantyczki, pochłonąłby każdy żagiew świata. Niebo i ziemię poruszył Mojżesz tą kantyczką. I mógł spokojnie umrzeć. Wypełnił swoją misję.  Amen.

niedziela, 23 marca 2014
Księga Liczb

Księga Liczb zaczyna się od pewnej … liczby. Oto  Autor Księgi przedstawia  dość prymitywny zapis daty. Dnia pierwszego drugiego miesiąca, w drugim roku po wyjściu z Egiptu – tak zostało zapisane. Powiedziałem, że to dość prosty zapis. Trzeba pamiętać jednak dla  kogo ów zapis został utworzony. Dla ludzi, którzy mieli wokół siebie pustynię i tylko pustynię. Mieli tylko słońce oraz księżyc i gwiazdy, aby utworzyć coś w rodzaju kalendarza. Kapłani mieli tą wiedzę. Prosty lud nie. Prosty lud miał tylko  świadomość kapłanów, jeśli można tak powiedzieć. Który to rok od stworzenia świata? Od wygnania z raju? Kapłani coś szepcą o dodatkowym, 13. Roku, ale prosty lud nie rozumie tego. Powinien mieć  jakiś swój punkt zaczepienia.  Jahwe znalazł na to sposób. Wyjście z Egiptu było jakby nie patrzeć bardzo ważnym momentem w życiu Izraelitów. Wybili się na niepodległość.  To jakby święto narodowe dla Izraelitów. I dlatego, i stąd wzięła się już znana formuła : Dnia pierwszego miesiąca, w drugim roku po wyjściu z Egiptu.
Ale co się wydarzyło owego roku, że został tak dokładnie zapisany? Zdaje się, że coś ważnego. Oto Jahwe prosi Mojżesza o spis ludności. Pierwszy taki  spis. Pierwszy spis ludności pod  Mojżeszem.  Dokładniej spis mężczyzn.  Bo w tym czasie kobiety nie miały żadnych praw, żadnych, oprócz jednego – prawa do rodzenia. Poza tym Jahwe chodziło o siłę militarną raczej niż o wykresy statystyczne. Tak na wszelki wypadek, oczywiście, spis się odbył. To był taka próba ognia. Próba posłuszeństwa wobec Jahwe. Próba udana – wszyscy dorośli mężczyźni stawili się na rozkaz Jahwe. Ale tu chodziło o znacznie większą  sprawę. Jahwe organizował Izraelitom  obóz. Izraelici mieli bowiem wyruszyć w poszukiwaniu Ziemi Obiecanej. Odbyło się to w sposób następujący. Najpierw rozmieszczono pokolenia w obozie według lat, następnie  spisano obowiązki synów Lewiego i Aarona, a pod koniec  usunięto  nieczystych.
Pascha i wymarsz to kolejne –  bardzo istotne – etapy Księgi Liczb. Jahwe ustanowił święto Paschy. Jest to święto na pamiątkę wyjścia Izraelitów z Egiptu, zaczynało się dokładnie 15. dnia miesiąca Nisan, co w kalendarzu gregoriańskim odpowiada okresowi przesilania wiosennego, czyli jest to okres marca/kwietnia. A oto co się stało w obozie Mojżesza w owym czasie. Jak mówi Biblia „znaleźli się mężowie którzy z powodu zaciągnięcia nieczystości i nie mogli w tym dniu obchodzić Paschy”.  W tym momencie Jahwe musiał ”dopisać artykuł” do powstałych już przepisów, tak jakby zaistniałej sytuacji. A może po prostu – po raz kolejny – dał człowiekowi wolną wolę?
Widocznym znakiem, że Jahwe prowadzi lud wybrany miał być obłok.  Do dnia wymarszu obłok wisiał nieruchomo nad Przybytkiem, w dniu wymarszu „podniósł się” i dał sygnał do podróży. Przedtem jednak zatrąbiły trąby zrobione ze srebra.  To taki drugi znak, tym razem dźwiękowy, oznaczający  porę wymarszu.
„Drugiego roku, dwudziestego dnia drugiego miesiąca, podniósł się obłok znad Przybytku Świadectwa”, zaczęła się wędrówka do Ziemi Obiecanej.  Zaczęła się od narzekań. Jesteśmy głodni, daleka droga przed nami, Uj bieda, nam, bieda. Jahwe zapłonął gniewem, i to można rzecz dosłownie. Spalił tym gniewem pół obozu, ale nic to nie dało. Izrael nadal podnosił rękę na Jahwe. Ach, te ryby, które pamiętamy z Egiptu. Ogórki, melony, cebulę, czosnek. Ach … A tu, na pustyni tylko ta manna. Izrael  chciał nawet  powrócić do punktu wyjścia, a  Jahwe nie ulitował się nad swym ludem.  Mało tego:  Jahwe karał lud. Kolejnych wątpiących Bóg ukarał atakiem węży, kiedy jednak Mojżesz wstawił się za nimi, Pan wysłuchał go i zrezygnował z dokonania spustoszenia. To był pierwszy bunt Izraelitów, ale nie ostatni.  Niestety, natura ludzka jest nieposkromiona.  Jakoś nie chce się uspokoić.
 Następne rozdziały opisują dalszy ciąg marszu ludu pod przewodnictwem Mojżesza i Aarona. Ludzie zatrzymują się w końcu, aby odpocząć i zakładają obozowisko w różnych miejscowościach, między innymi w Paranie, Taberze oraz Chacerocie. Kolejnym etapem wędrówki ludu wybranego był podbój krainy Zajordania. Potem następuje opis zagłady dwudziestu czterech tysięcy bałwochwalców. Kolejnych wątpiących Bóg ukarał atakiem węży, kiedy jednak Mojżesz wstawił się za nimi, Pan wysłuchał go i zrezygnował z dokonania spustoszenia. Następne rozdziały opisują dalszy ciąg marszu ludu pod przewodnictwem Mojżesza i Aarona.
Trudno w jednym felietonie zawrzeć wszystkie  „przygody” Izraelitów w drodze, opisane w Księdze Liczb,  ale zwraca jedna, dość oryginalnie zapisana, jakby na potrzeby scenariusza filmowego.  Oto jak przedstawia się sytuacja.  Balak, syn Sippora, a władca Moabu, usłyszał o podbojach terytorialnych Izraela i przestraszył się. Wysłał posłów do Balaama, proroka. Balak posłał po niego, aby ten przeklął lud izraelski. Miał Balaam w drodze do obozu Izraelitów pewną przygodę. Oto oślica, na której do pory jechał, położyła się na drodze i nie chciała ruszyć się z miejsca. Zobaczyła przecież anioła pańskiego, i najnormalniej na świecie przestraszyła się. Balaam zbił ją trzy razy.   Odezwała się  oślica ludzkim głosem: „ Czyż nie jestem twoją oślicą, na której jeździsz, odkąd jesteś, aż po dzień dzisiejszy? Czyż miałam zwyczaj czynić ci coś podobnego?” Odpowiedz  była krótka: „Nie”. Wtedy Balaam zobaczył Anioła . Anioł oznajmił prorokowi: „ Za to, że nie dojrzałeś znaku, który dawała ci oślica, będziesz odtąd głosić  słowo Boże” . I tak się stało. Balaam prorokował w imię Jahwe, co niezbyt się podobało Balakowi. W końcu wypędził Balak Balaama z Moabu.  Po tej przygodzie Balaka z Balaamem Izraelici mogli bez żadnych przeszkód zasymilować się z Moabitami.  Ta asymilacja była dość szybka i całościowa. Za żony wzięli Izraelici Moabki, a ich dusze i umysły zajęły tamtejsze bożki .
Księgę Liczb kończy dodatek dotyczący przepisów. Jest to zbiór przepisów ogólnych, dotyczących a to ślubów – Moabki!, a to podziału zdobyczy wojennych, a to bożków – znowu Moabici.  Sporo miejsca Jahwe poświęcił ofiarom dla siebie samego. Jahwe to bóg bardzo wymagający.  I bardzo przez to sprawiedliwy.  Izraelici powinni być spokojni. O siebie i inne pokolenia. To mówi Pan, Jahwe Najwyższy.

 

 

 polecam kupno przez te linki

http://www.zlotemysli.pl/adambibliotekarz,1/prod/12572/obudz-w-sobie-mistrza-niepelnosprawni-iwona-haba.htm                            

http://www.zlotemysli.pl/adambibliotekarz,1/prod/6295/seksualny-klucz-do-kobiecych-emocji-j-d-fuentes.html

http://www.zlotemysli.pl/adambibliotekarz,1/prod/6281/efekt-motyla-kamil-cebulski.html

 

czwartek, 06 marca 2014
Księga Kapłańska

 

Księga Kapłańska, trzecia w kolejności księga biblijna , różni się od pozostałych. Nie ma takiej drugiej w Biblii. Ma własną charakterystykę literacką.  Poza jednym przypadkiem brak w niej opowiadań. Przede wszystkim  zawiera zbiór przepisów, które pozwalały sprawować liturgię. Dominują w niej instrukcje i przepisy dotyczące kultu i rytuałów. Większość z nich z perspektywy Nowego Testamentu straciła swe znaczenie. Dlatego księga ta jest czasem dla współczesnego czytelnika chrześcijańskiego trudna do zrozumienia. Inaczej jest jednak w przypadku wyznawców judaizmu. Biblia hebrajska tradycyjnie nadaje Księdze Kapłańskiej tytuł od jej pierwszych słów: wajjiqrā’ – i On zawołał. Polska nazwa „Księga Kapłańska” jest natomiast tłumaczeniem grecko-łacińskiego określenia (to) leuitikon (biblion)/ leviticus (liber). Można ją rozumieć zatem w sensie „odnośnie do kapłanów”.

Podzielmy Księgę Kapłańską na części. Pierwsze siedem rozdziałów to przepisy dotyczące ofiar. Są one bardzo szczegółowe, i określają sposób i „materię” ofiar. I tak przez pięć pierwszych rozdziałów mamy ofiary całopalne ze zwierząt,  pokarmowe – bezkrwawe,  biesiadne, przebłagalne. Rozdział szósty to glossa do poprzednich rozdziałów czyli przepisy dodatkowe, a rozdział siódmy obejmuje przepisy zadośćuczynienia. Chrześcijanin wieku xx – jestem tego absolutnie pewien – nie zrozumie tych obwarowań, owych przepisów, nakazów, zakazów; miejscami bardzo szczegółowych. To i to połóż tutaj, a tamto i tamto odłóż tam.  Ale trzeba pamiętać, że Jahwe to bóg szczegółów. Pamiętacie Tydzień Tworzenia Świata i bardzo dokładne zarządzenia Jahwe dane samemu sobie? Ciemność nazwiemy nocą, a światłość dniem? Tym razem Jahwe dał szczegółowe zadania człowiekowi, chcąc go wywyższyć do swojej osoby. A że człowiek jest uległy pokusom obejścia prawa,  to już inna sytuacja. Będą liczne przypadki buntu przeciwko Prawu Mojżeszowemu. Ale to za jakiś czas.

Tymczasem przejdźmy do drugiej części Księgi Kapłańskiej. Odnosi się ona do ustanowienia kapłaństwa w Starym Testamencie. Tak naprawdę ten fragment Księgi Kapłańskiej powinien się znajdować bezpośrednio po Księdze Wyjścia. W miejscu, gdzie czytamy o Przybytku Mojżeszowym. Ale ostateczna redakcja tekstu przesunęła niniejsze rozdziały aż do Księgi Kapłańskiej. Mamy zatem opis przygotowań i samego wyświęce­nia Aarona i jego synów na kapłanów. Następnie opisany jest począ­tek posługi Aarona, a także przestępstwo dwu jego synów: Nadaba i Abihu. Przestępstwo polegało na użyciu w czasie ofiary  „nieczystych” ofiar. Kara była okrutna – synów Aarona strawił ogień. To nie koniec. Jahwe zabronił jakiejkolwiek żałoby. To nie licuje z powagą stanowiska kapłana.  Kapłan powinien przestrzegać przepisów. Do świętego Jahwe trzeba zbliżać się bez uchybień Jego nakazom. Dlatego synowie Aarona Nadab i Abihu, którzy wzięli do kadzielnic inny ogień, nie pochodzący z oł­tarza, zostali ukarani przez ogień, który ich pochłonął. Panowało prze­konanie, że ogień na ołtarzu pochodzi z nieba. Inny ogień nie był god­ny Boga, jego użycie uwłaczało Bożej godności. Pod koniec tej części Księgi  wspomniane są także dodatkowe przepisy. Dotyczą one ofiar z pokarmów.

Trzecia część Księgi Kapłańskiej dotyczy przepisów czystości. Oczywiście nie chodzi tylko  o higienę ciała, lecz rytuału celebrowanego przez kapłanów. Kobieta, która urodziła dziecko, była szczęśliwa i obdarowana przez Boga, a j jednak przez określony czas była nieczystą. Nieczystość ta miała głęboki sens religijny i społeczny.  A jednak i biegana osobista! Przepisy czystości podnosiły  poziom kultury, zapobiegały prostactwu, chorobom wenerycznym. Za­chowanie ich jest posłuszeństwem wobec Jahwe, a oczyszczenie jest przy­wróceniem kontaktu kultowego z Bogiem. Ale przyjrzyjmy się dokładniej owym przepisom. Najpierw przepisy dotyczące zwierząt. Zwierzęta czyste mogły być spożywane, a także składane na ofiarę. Ze zwierząt lądowych czystymi były czworonożne przeżuwa­jące o rozdzielonych kopytach. Oczywiście ta klasyfikacja była opar­ta na kryteriach wyglądu zewnętrznego i tak zając zaliczony został do przeżuwających, bo rusza wargami, ale był nieczysty z powodu nierozdzielonego kopyta. Ze zwierząt wodnych czystymi były te, które mają płetwy i łuski. Jest to dla człowieka xx wieku być może niezbyt jasne. Klasyfikacja zwierząt odbyła się bowiem według pewnej zasady. Nieczyste są te zwierzęta, których kult jest uprawiany w ościennych – rozum: pogańskich – państwach. Trzeba tutaj  przytoczyć następujące przy­kłady: sęp w Egipcie był symbolem Nekbet, starożytnej bogini Egip­cjan, czuwał nad zmarłymi i rozszarpywał zwłoki; orzeł służył w Egip­cie przy wróżeniu; sokół również w Egipcie poświęcony był Moruso­wi; kruk był ptakiem świętym w Mezopotamii; strusia Arabowie uży­wali do wróżb; sowa zaś była uważana za ucieleśnienie zmarłych.
Podobnie przedstawia się sprawa tak zwanych małych zwierząt lą­dowych, które uznane zostały za nieczyste. Wiara bowiem ludowa przyjmowała, że dusze zmarłych wstępują w jaszczurki i myszy. Z owa­dów można było jeść te, które skaczą, a więc gatunki szarańczy. Tu przedstawiłem tylko drobne przykłady czystości wobec zwierząt. Pamiętajmy, że w Biblii każdy wers jest ważny, każdy wers powinien być rozpatrzony oddzielnie. Jahwe jest bogiem Szczegółów, czyż już o tym nie mówiłem? Przy okazji przepisów o nieczystości wywoływanej zetknięciem się z ciałem zmarłego lub padliną oraz nieczystości związanej z trą­dem (szeroko pojmowanym, obejmującym różne schorzenia skórne i dotyczącym także przedmiotów) warto zauważyć wielką mądrość wprowadzanych ograniczeń. Współczesna epidemiologia potwierdza te zakazy. Trąd, zwłaszcza w warunkach wędrówki przez obszary pu­stynne, mógł się stać pandemią, wyniszczającą całą populację. Przepi­sy prawa o nieczystości miały głęboki sens społeczny. Stawiały także dobro wspólne przed dobrem jednostki. To dlatego skazywały trędo­watego na ciężki los, aby ratować ogół. Dziś również stosuje się kwa­rantannę.W tamtym klimacie choroby rozwijały się prędko, dlatego w wy­padku dotknięcia martwego ciała nieczystość obowiązywała do wie­czora. Jeżeli taki człowiek nie uległ zarażeniu, przestawał być niebez­pieczny i mógł powrócić do obozu po wypraniu szat i umyciu się. Je­żeli w międzyczasie umarł, niebezpieczeństwo społeczne zostało za­żegnane.
Jeżeli dom był trędowaty, to znaczy jego ściany pokrył grzyb, taki dom trzeba było zburzyć i zbudować nowy. Wszystko ostatecznie dla zdrowia mieszkańców, choć pod rygorem przekroczenia Bożego na­kazu. Jak bardzo dziś przydałaby się taka konsekwencja w tych spra­wach. Ilu ludzi musi mieszkać w nieczystych domach, zagrzybiałych, niezdrowych i nie ma w społeczności siły, która by tę sprawę mogła załatwić. Cywilizacyjnie w tym względzie z pewnością się cofnęliśmy.
Genialnym wprost posunięciem prawodawcy Starego Testamentu było to, że we wszystkich tych istotnych dla życia społecznego spra­wach odwołał się do autorytetu Boga. Zaciągnięcie nieczystości zwy­czajnie nie wiązało się z grzechem, ale wielką obrazą Boga byłoby nierespektowanie przepisów o nieczystości i uczestniczenie w takim stanie w zebraniach kultycznych, a także w życiu społecznym, które w tym wypadku jest ujęte modelowo, jakby było obozem wędrują­cych przez pustynię, a z nimi razem wędruje Bóg i w obozie ma swój namiot obok namiotów ludu. Dlatego cały obóz był zebraniem kultycznym i obowiązywała w nim czystość rytualna.

Czwarta część Księgi Kapłańskiej  zawiera znów przepisy liturgiczne. Dotyczą one rytuału obchodzenia Dnia Pojednania. Święto to obchodzono raz w roku, łączyło się z postem i jedynie w tym dniu arcykapłan wchodził do miejsca najświętszego. Jednego kozła składa­no na ofiarę, na drugiego kapłan wkładał ręce, wkładając na niego w ten sposób grzechy całego ludu. Tego kozła wypędzano na pustynię i strą­cano ze skały w przepaść. Tam zabierał ze sobą ludzkie winy.

Piątą część Księgi Kapłańskiej bibliści nazwali Kodeksem Świętości. Kodeks Świętości zawiera specyficzne słownictwo i zwroty, co świadczy o jego odrębności. Inny jest też styl tych napomnień. O ile poprzednio wspomniane zbiory przepisów znajdujące się w Księdze Kapłańskiej opisują rytuały, czyli podają zasady postępowania przy czynnościach kultycznych, o tyle omawiany obecnie Kodeks ujęty jest w formie boskiego pouczenia. Nie jest to tylko zbiór praw, ale swego rodzaju kazanie nawołujące do zachowania przykazań. Pod tym względem nasz Kodeks upodabnia się do Kodeksu Mojżesza,  z tym że ten pierwszy  w większym stopniu ma charakter kaznodziejski.
Cechą charakterystyczną Kodeksu Świętości jest nawiązywanie do osiadłego sposobu życia. Chociaż wstęp do każdego rozdziału Kodek­su odwołuje się do tego, że są to słowa, które powiedział Mojżesz do synów Aarona i do całego ludu, to znaczy do wszystkich, jednak jest to raczej forma literacka niż historia. Kodeks odnosi się do szerokiego zakresu zagadnień. Podaje przepisy kultu, prawo etyczne, a także pra­wo cywilne i karne.
Najbardziej wyróżniającą cechą tego Kodeksu jest motyw święto­ści, która jest argumentem za zachowaniem prawa. Zwracając uwagę na świętość Jahwe, Kodeks Świętości jest kodeksem wyraźnie nakazów: Bóg nakazuje, Bóg egzekwuje i Bóg uświęca przez zacho­wanie prawa.

Kodeks Świętości można podzielić na szereg części, które stano­wią jakby odrębne jednostki. Poświęcone są one kolejno przepisom o miejscu kultu (rozdział 17), przepisom moralnym (rozdziały 18 -20), przepisom rytualnym (rozdziały 21 i 22) oraz przepisom litur­gicznym (rozdziały 23 - 25). Całość kończy lista błogosławieństw dla tych, którzy będą te przepisy zachowywać, oraz przekleństw i gróźb dla łamiących je.

Po tej części Księgi Kapłańskiej umieszczono jeszcze dodatek (27,1-34) zawierający przepisy o ślubach i dziesięcinach.
Księga Kapłańska jest księgą prawniczą i liturgiczną. Jej część wła­ściwa (pierwsze szesnaście rozdziałów) składa się z Tory (Prawa) ofiar i Tory czystości. Umieszczone tam przepisy sięgają dawnych tradycji, ale obecny tekst jest wynikiem długiego procesu, w którym praktyka poprzedzała spisanie. Praktyka ta uzupełniała dawne tradycje, ale w ich dzisiejszym kształcie odnajdujemy podobieństwa do starych kultów, jeszcze przedmojżeszowych. Jest to świadectwo starożytności kultu w Izraelu.
Zasadniczą ideą ustaw było dążenie do nienagannej postawy mo­ralnej, do świętości i szczerego miłowania bliźniego. Zwłaszcza w Ko­deksie Świętości uwzględniony jest główny obowiązek Izraela, uświę­cenie samego siebie przez zachowanie przepisów świętego Boga.
W tym sensie nauczanie tej Księgi i nauczanie proroków są ze sobą zgodne. Prorocy nie przekreślali konieczności ofiary, o której tu tak dużo czytamy, ale podkreślali, że ofiara ma być wyrazem czystego serca, a nie bezdusznego formalizmu czy magicznego traktowania Boga.
Księga Kapłańska jest wyrazem troski o wysoki poziom moralny ludu Bożego i należyte sprawowanie kultu. Dlatego miała wielkie zna­czenie dla wychowania ludu i przepojenia go głęboką religijnością. Jej ideą przewodnią jest transcendencja Boga. Bóg jest Panem nie­skończonego majestatu, należy Mu się uwielbienie, które znajduje swój wyraz w czynnościach sakralnych. Stąd troska o ich dokładność, stąd przepisy o czystości, gdyż do transcendentnego Boga nie można pod­chodzić bez należytego nastawienia i przygotowania.
Księga Kapłańska uczy, że wszystkie dziedziny życia ludu Bożego pozostają pod wpływem religii. Ta Księga kształtowała życie i poboż­ność Izraelitów i uczyniła to tak skutecznie, że mogli oni przeciwsta­wić się kulturze hellenistycznej i niebezpieczeństwom płynącym z dia­spory - na wieki stała się bastionem odrębności narodu wybranego.

wtorek, 18 lutego 2014
EXODUS druga Księga Mojżeszowa

Jeżeli Genesis, pierwsza księga biblijna to dzieje poszczególnych rodzin, tak Księga Wyjścia czyli Exodus to dzieje jednego narodu pod wodzą jednego człowieka. Ale jednocześnie jest to ciąg dalszy historii związanej z potomkami  Józefa Egipskiego. Postaramy się wytłumaczyć tą dwoistość w tym artykule.
Wraz z Księgą Rodzaju kończą się także opowieści o patriarchach. Dochodzimy do zupełnie nowej tradycji, w której Izraelici będą ukazani jako naród wybrany. Dotąd przyglądaliśmy się historii poszczególnych rodzin, teraz zajmiemy się historią całego narodu — poznamy dwanaście pokoleń Izraela, będziemy świadkami zawarcia przymierza, dowiemy się, czym jest Prawo regulujące religijne i społeczne życie tegoż narodu.
Jozef Egipski dawno zmarł. Zmarł także faraon, przyjaciel Izraelitów. Nowy władca nie znał historii Józefa, lud Egipski także zapomniał o zasługach Józefa. Izraelici stali się niewolnikami u nowego faraona. Wykonywali najcięższe prace. Bez wytchnienia. Bez dodatkowych apanaży. Budowano wtedy  dużo miast. Dla wygody faraona. Dla jego widzimisię.  Ale mimo ucisku faraona ( wyrażenie przeszło do kultury masowej), ród Izraela się rozmnażał i rozrastał, co jeszcze potęgowało wstręt i  do nieproszonych przybyszów.  Faraon wydał dekret, mówiący, iż każdy męski potomek Izraelitów ma  być zamordowany. Ale każdy przepis można obejść, obejść sprytem. Pewna kobieta urodziła syna. Aby oszczędzić losu nakazanego przez faraona, włożyła noworodka do plecionego koszyka i oddała go falom Nilu. Niech los zadecyduje.  Los, okrutny tyran. Okrutny, bo człowiek nie zna przyszłości. A tak chciał los, że koszyk z chłopcem dopłynął do portu zwanego pałacem  faraona. Chłopcem zaopiekowała się córka faraona.
Dano mu  imię Mojżesz. Wychował się na dworze faraona, chociaż karmiła go własna matka. Czuł się przeto Hebrajczykiem, powołanym do życia Izraelitą. Odmówił córce faraona Jego życie było, do pewnego momentu– jeśli można tak powiedzieć – najzwyklejsze na świecie. To, że zabił człowieka nie było niczym podejrzanym, niczym niezwykłym. Chciał  po prostu ukarać człowieka, który znęcał się na jego rodakiem. Pamiętajmy, że nie było jeszcze „dziesięciu zdań” danych na górze Synaj. Pojęcie zakazu jakby nie istniało. Jakby, to bardzo ważne słowo. Istniał przecież „mały Dekalog” dany Noemu.  I w tym przekazie danym Noemu Ale czy Mojżesz pamiętał w chwili morderstwa o tych zdaniach? Nie wiadomo. Autor niniejszego artykułu nie wie. Być może znał owe zdania, które Jahwe przekazał Noemu pod barwnym łukiem tęczy. On chciał tylko wyzwolić rodaka od ciemiężcy. I dopiero po  fakcie morderstwa, Jahwe ulitował się nad Mojżeszem i jego rodakami.  Pokazał Mojżeszowi bardziej skuteczną, bo przy współpracy z siłami natury, metodę wyzwolenia  z spod okupacji Egipskiej.
Jahwe najpierw pozwolił Mojżeszowi na uczynienie błędu, a dopiero gdy człowiek zaczął  gubić się w grzechach, przystąpił do działania. Czyżby już wtedy Jahwe dał wolną wolę człowiekowi? Można przypuszczać, że dopiero Jezus, tysiące lat po Mojżeszu, wypowiedział te słowa. Wolna wola. Ale nie: to Jahwe pierwszy to pojęcie błogosławił.  Powiem jeszcze więcej: Jahwe od zawsze dawał wolną wolę. Od Adama i Ewy.  Morderstwo Kaina, wieża Babel, potop, Sodoma i Gomora, oto dowody na wolną wolę.
 Tylko wiecie co? Morderstwo Kaina jest zupełnie różne od morderstwa Mojżesza. Różne w oczach Jahwe, oczywiście. Kain został potępiony przez Jahwe. Zaś Mojżesz dostał nagrodę. Został wywyższony na górze Synaj. Nie wiem, nie wiem, nie wiem … Nie wiem czemu tak się stało. To jakby tajemnica Jahwe. A słowo jakby stanowi dużą różnicę. A tak już na koniec. Pewien kapłan kościoła protestanckiego powiedział: „Zdziwicie się, gdy ujrzycie Niebo i Piekło. Zdziwicie się kogo Jahwe wywyższył, a kogo poniżył. Bo tak po ludzku rzecz ujmując, to kogo Wy byście wsadzili do Piekła. Waszych oponentów, nieprawdaż? Tak jak to uczynił Dante Alighelii w „Boskiej komedii”. „Boska komedia” to dziennik współczucia dla Autora. Bo nie kochał Jahwe, tylko swoje słowo. A tak nie dziwuj  się człowiecze, iż Mojżesz został wywyższony. Bo Jahwe inaczej działa niż człowiek. To co z tego, że zabił?  A wy nie zabijacie? Papierosami, wódką czy narkotykami? Mojżesz zabił, bo z niewoli chciał uciec. A wy?”
Przepraszam za długie akapity sugestii, już wracam do głównego nurtu opowieści. 
Mojżesz, Izraelita,  zamordował Egipcjanina, musiał przeto uciekać.  Uciekł w świat pustyni. Czyli w miejsce, gdzie teoretycznie miał czas na przemyślenia. Ale nie tylko przemyśliwał swoje życia.  Pewnego dnia uratował napadnięte przez pasterzy córki Raguela za co otrzymał stada i Saforę jedną z córek za żonę z którą miał potem dwóch synów, Gersa i Elezara. Pasł więc stada w okolicy, aż pewnego dnia udał się do nieuczęszczanego przez innych miejsca na górze Synaj. Tam ukazał się w krzaku gorejącym Jahwe. Nakazał On Mojżeszowi wracać do Egiptu i przeprowadzić lud Izraela przez pustynię do Ziemi Obiecanej. Wtedy też Bóg objawił Mojżeszowi swoje imię. JESTEM, który JESTEM.  Czyli JHW. Czyli Jahwe. Mojżesz udał się do Egiptu i cudami przekonał swój naród, że przysłał go Bóg. Faraon, nie chciał jednak słyszeć o wypuszczeniu Izraelitów z Egiptu i sprowadził na siebie gniew Boga w postaci plag, które spadły na Egipt. Krew na wodach Nilu, żaby, komary, muchy, umierające bydło na  nieznaną zarazę, ospa, szarańcza, mgła, śmierć pierworodnych Egipcjan. Dopiero ta ostatnia plaga otworzyła oczy faraonowi. To nie przelewki z tym Jahwe, bogiem Izraela. Potrafi dopiec. Z punktu widzenia człowieka, Jahwe jest okrutny. Zabijać  noworodki? Tylko dlatego, żeby Izraelici miel wolną drogę? To okrutne i takie … ach, brak słów. Można znienawidzić tego boga Jahwe. Nie bez przyczyny ktoś powiedział – a był światłym człowiekiem xx wieku – że trudno mu uwierzyć w Boga, który tak postępuje z ludźmi. Mordowanie niewinnych ludzi? Tak postępują tylko barbarzyńskie serca. Taki cesarz Kaligula  na przykład.
Okrutne słowo o okrutnym bogu Jahwe nie może przesłonić Daru Dziesięciorga Przykazań.  Na górze Synaj Jahwe podyktował słowo po słowie tekst Przymierza człowieka z Bogiem.  To nie tylko „dziesięć” ładnie wyglądających zadań. Takie „ładne”, „okrągłe” zdania można spotkać w kodeksach ludzką ręką zapisane. Nie, to nie o to chodzi.   To  również, a może przede wszystkim moralne zasady, dzięki którym  człowiek ma zbliżyć się do Jahwe.  W takim oto sensie, żeby człowiek dostąpił łaski okupienia. Jest oczywiście jeden warunek: wszystkie dziesięć przykazań musi być ściśle przestrzeganych.  Tak Jahwe powiedział Mojżeszowi na górze Synaj.  A jak było i jest w rzeczywistości?
Oprócz „dziesięciu zdań „ dał Jahwe Izraelowi także uboczne przepisy. Można z nich ułożyć coś w rodzaju kodeksu prawnego . Jahwe uporządkował ( ustami Mojżesza) Przymierze z człowiekiem. Znajdziemy  w przepisach takie „działy” jak prawo rodzinne, prawo karne, prawo rzeczowe, prawo moralne.    Początek Dekalogu Księga Wyjścia rozdział 20.
(Dekalog zajmuje szczególne miejsce w nauce wielu chrześcijańskich kościołów i jest podstawą głoszonej przez nie moralności. Istnieje pogląd, że Dekalog jest podstawowym elementem Nowego Przymierza, jego wartość i znaczenie podkreślone zostały przez Jezusa Chrystusa w Kazaniu na górze , które zawiera esencję jego nauki i jest rozwinięciem 10 przykazań, dotyczy życia i prawa Bożego. Niemniej jednak wiele wyznań chrześcijańskich uważa Dekalog za część Starego Przymierza i nie uważa, aby obowiązywały one chrześcijan. Często doceniana jest jednak praktyczna ich przydatność jako wskazówek moralnych. )
Jahwe uporządkował także przepisy o zorganizowaniu kultu. Mamy tu zatem coś w rodzaju świątyni,  zwanej Przybytkiem. Mamy również nakazy i zakazy nabożeństwa. Trzeba zwrócić uwagę na Arkę Przymierza, miejsce spotkań z Jahwe ( poprzedniczka tabernakulum?) Można dodać tutaj Stół Paschalny ( czyli coś w rodzaju stołu ofiarnego w dzisiejszych kościołach), świecznik, ołtarz całopalny.  Zwraca uwagę fakt, iż kapłan – organizujący nabożeństwo – był bogato ubrany, w szaty, które mogą kojarzyć się z sutannami księży odprawiającymi nabożeństwo.  Do  pogłębienia wiedzy,  odsyłam Czytelnika do strony www. biblia.wiara.pl.

Kończy się Księga Wyjścia fantastycznym opisem budowy Przybytku Mojżeszowego. Polecam ten opis  ... architektom.  W tym opisie jest wszystko: materiały, z których wykonano Przybytek, rozmiary, układ poszczególnych części Przybytku. Bardzo szczegółowy opis, trzeba przecież pamiętać, że Jahwe to bóg Doskonałości.

Tu próba opisu Przybytku. Przybytek był podzielony na trzy części: ulam, hekal i debir, czyli składał się z przedsionka, Miejsca Świętego i Świętego Świętych. Do pierwszej części prowadziło dwanaście stopni. Wejście przesłaniała ozdobna zasłona, której rozdarcie wzmiankują ewangeliczne relacje o śmierci Jezusa. Z przedsionka wchodziło się do Miejsca Świętego. Na prawo od wejścia umieszczono złoty stół z chlebami pokładnymi, w środku ołtarz kadzielny, na którym codziennie składano ofiarę, a na lewo płonący bez przerwy świecznik siedmioramienny. W głębi druga zasłona zasłaniała wejście do najważniejszej części przybytku - Świętego Świętych. W świątyni Salomona znajdowała się tam Arka Przymierza, która po niewoli babilońskiej zaginęła i nigdy już nie wróciła na swoje miejsce. Józef Flawiusz pisze: ”Nie było w niej w ogóle niczego i nikt nie mógł doń wejść, tknąć go czy nawet rzucić do wnętrza spojrzenie” (Wojna Żydowska). Według Miszny, lekko wystająca płyta kamienna wskazywała miejsce, gdzie wcześniej znajdowała się Arka. Tylko arcykapłan, w Dzień Pojednania, mógł tam wejść dla dokonania obrzędu przebłagania. (za: ks. Artur Malina, Gość Niedzielny Nr 19/2004)

czwartek, 06 lutego 2014
GENESIS - pierwsza Księga Mojżeszowa

 

Na początku. To pierwsze biblijne wyrażenie. To znaczy kiedy? Co było przed tym na początku? Nic? Czy jednak jakowaś materia? Są dwie koncepcje. Koncepcje stworzenia świata. I nie nam rozstrzygać, która prawdziwa. Tu jedynie je zasygnalizujmy. Coś z niczego. I coś z czegoś. Z tekstu biblijnego wynika , że nad  wodami unosił się duch Boży Jahwe sam z siebie. Być może właśnie ów duch Boży sprawił początek świata. Wielki Wybuch? Czemu nie. Tak się narodziły – to pierwsza idea -  prawa przyrody. Coś z niczego. A może Jahwe „miał w ręku” materię już wyhodowaną w Boskim Laboratorium? Przyjrzyjmy się schematowi stworzenia świata. Sześć dni.  Pierwszego dnia – tylko światło i noc, drugi dzień to niebo. Trzeci dzień jest dniem  ziemi i morza, roślin i owocu. Czwartego dnia Jahwe podarował ziemi towarzystwo, i stworzył inne planety, słońce i księżyc, gwiazdy i komety. Piątego i szóstego dnia wydobył Jahwe z materii  wszelkie istoty ziemskie oprócz człowieka – przy czym piątego dnia morskie, a szóstego lądowe bestie. Siódmego dnia odpoczywał Jahwe, zapewne na  obłoku. Tak czy inaczej druga idea opiera się na komputerowej dokładności Jahwe. Mając pewną, lecz nienazwaną materię, Jahwe stwarzał, dzień po dniu, bez pośpiechu, świat. Nawet można powiedzieć – świat-ideał. No, Eden. No, Raj.  Jahwe poczuł się szczęśliwy. Może dziwić to sformułowanie, ale tak napisano w biblijnej księdze. Jahwe ma uczucia ludzkie. A może to co nazywamy uczuciami ludzkimi pochodzi – wręcz dane jest od Jahwe?

 Księga Rodzaju opowiada dalej o Człowieku ulepionym z gliny. Czyli materia, czyli coś (ktoś) z czegoś.  A imię jego Adam. Ewa, kobieta Adama powstała z żebra Jedynego, Jak do Tej Pory Mężczyzny. Oboje byli nadzy i nie wstydzili się siebie. Ani – prawdopodobnie – licznych stworzeń pełzających, biegających czy fruwających.  Jahwe zwrócił uwagę Ewy i Adama na Drzewo Wiadomości Dobrego i Złego. To taki znak. Sygnał, że ludzie nie są sami. Że Jahwe czuwa. Ma na oku Adama i Ewę. Bo owoców tego drzewa nie wolno zrywać. Tak między nami mówiąc Jahwe z księgi Rodzaju wyłania się jako Dobry Ojciec, co prowadzi za rękę. Jest wiele takich miejsc, takich fragmentów, gdzie widać wyraźnie opiekę Jahwe. Tego nie wolno robić, to jest zabronione.  A to już nie jest zabronione. Ale na razie stoimy pod Drzewem Wiadomości Dobrego i Złego. Wyłania się wąż. I grzech – pierworodny.  Bo w Księdze Genesis wszystko pierwsze, wszystko takie namacalne. Takie mięsiste, soczyste. Jak jabłko.  Mówią o tym pierwsze cztery rozdziały Księgi Genesis.  Wąż ma być wcieleniem szatana, jabłko symbolem grzechu, nagość ludzka zbrukanym nieskalaniem. Od wydarzeń spod Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego wiele przecież się zmieniło.  Zmiana nazywa się grzech.

Morderstwo Abla, wolny seks córek ludzkich z synami bożymi, złość ludzka i wszelka niecnota  pod niebiosami. Gdy Jahwe zauważył że lista występków ludzkich  wydłuża się aż po jego cierpliwość podjął decyzję. Potop. Czterdzieści dni i  czterdzieści nocy padał deszcz na ziemię. I tylko rodzina jednego człowieka uzyskała prawo do dalszego życia. Noe znaczy Odpoczynek. I rzeczywiście – ów mąż oraz jego bliscy doczekali się „suchej ziemi”, końca potopu;  tym samym – mówiąc językiem xxi wieku – renty dożywotniej, czyli spokojnej starości.  Z tym fragmentem Księgi Rodzaju jest związana opowieść o Arce i Górze Ararat  oraz opowieść o tęczy i siedmiorgu przykazaniach, które są zapowiedzią Dekalogu. A może inaczej: te siedem nakazów – mało znanych i spopularyzowanych jak się może wydawać – wydają się być same w sobie zbiorem przepisów prawnych. To nic, że przyjdzie czas Dekalogu i okólnych przepisów. Od czegoś jednak trzeba zacząć. Od wielobarwnej tęczy   nakazów i przykazów. Przed Noem tęcza była w biało czarnym kadrem filmowym. Teraz, po potopie oglądamy ją w 3D. Poczytaj Czytelniku rozdziały od 6 do 12.

Historię Abrama, który stał się Abrahamem można streścić jednym zdaniem. Pierwszy ojciec narodu Izrael. Wybraniec. Pokazują to kolejne rozdziały Księgi Genesis. Rozdział 11 i następne mówią o powołaniu Abrama. Jahwe ma zamiar uczynić z Abrama naród wielki i bogaty. Pod jednym wszakże warunkiem ( Jahwe taki był - stawiał warunki). Abram musi wyjść z ziemi ojczystej, z domu ojca swego do ziemi, którą wskaże Jahwe. Powiedział: Ziemia tą daje potomstwu twemu, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat. Czyli nagroda bogata – jeżeli można tak rzec, nagroda za posłuszeństwo Abrama. A właściwie Abrahama. Otóż Jahwe zmienił imię naszego bohatera. A wcześniej obrzezał go z napletku. Tym samym ustanowiono przymierze między człowiekiem a Jahwe.  Ma się rozumieć: Noe również dostał zapewnienie od Jahwe, ale jakby mniejszego kalibru, lżejszej powagi. Samo to, że Abram stał się Abrahamem jest już doniosłym wydarzeniem. Zmiana imienia była dla Abrama/Abrahama czymś czym dla nas, ludzi xxi wieku, jest zmiana trybu życia. Czymś organicznym, czymś najbliższym ciała. To jest dostąpienie łaski. Ale Jahwe nie tylko wzbogać. Jahwe także wystawia na próbę. Abrahama wystawił na najcięższą próbę. W biblistyce nazywa się ta próba ofiarowaniem syna. Abraham miał złożyć ofiarę z Izaaka, aby ucieszyć Najwyższego. A pamiętajmy, że Abraham zrodził syna w podeszłym wieku, a znaczy to tyle, że Izaak był ( jest) jedynym synem. Więcej dzieci Abraham nie będzie miał. W ostatniej chwili Jahwe „zmienił” zdanie, i pozwolił złożyć ofiarę z baranka. Okrutne? Tak, bardzo. I to podwójnie: Abraham ufał Jahwe, chociaż nie wiedział jakie Jahwe ma plany. A jak się czują ojcowie, którzy tracą swoje  dzieci w wypadkach? A matki, które korzystają z aborcji? Być może jest to daleka myśl, ale miałem taki impuls. Impuls, by zadać te dwa nagie pytania. Nagie, bo najbliżej Jahwe. Najbliżej jak się da.  Nie zabijaj, chociaż wola Ojca-Jahwe jest inna.  Egzegeza rozdziału 22.

 Z historii Izaaka wybrać można wątek bliźniąt. Ezaw I Jakub to synowie Izaaka i jego żony, Rebeki. Dzieci walczyły ze sobą już w łonie matki, co Jahwe objaśnił jej słowami „Dwa narody są w twym łonie, dwa odrębne ludy wyjdą z twych wnętrzności; jeden będzie silniejszy od drugiego, starszy będzie sługą młodszego”.  Jakub wyłudził pierworództwo od Ezawa, tym samym słowa Jahwe stały się ciałem.  Jakub zrodził dwunastu synów, którzy utworzyli dwanaście plemion Izraela. Z potomków Eza -wa tylko jedno. Tak działał Jahwe. Być może niesprawiedliwie w oczach ludzi, lecz zawsze trzeba pamiętać , że nie wszystko co ludzkie to boskie.  Tak mówi Genesis w rozdziałach  począwszy od  23.

Można w tym miejscu dodać pewne „ciekawostki” biblijne. Otóż z Jakubem wiążą się dwie opowieści. Drabina Jakubowa i Walka Jakuba z aniołem. Wyjaśnijmy teraz oba hasła-tytuły.
Jakub widzi we śnie drabinę, sięgającą bram nieba.
Po drabinie schodzili i wchodzili  aniołowie.  Według interpretacji judaistycznej drabina oznaczała lata wygnania, którego naród żydowski miał doświadczyć przed nadejściem Mesjasza. Pierwszy anioł symbolizujący 70-letnie wygnanie z Babilonu wspiął się na 70 szczebel drabiny, po czym spadł. Zarówno anioł symbolizujący wygnanie z Persji, jak i z Grecji, wspięli się na pewną ilość szczebli, a następnie spadli. Jedynie czwartemu z nich, symbolizującemu ostatnie wygnanie z Rzymu (których aniołem stróżem był sam Ezaw), udało się wspiąć tak wysoko, aż ujrzał chmury. Jakub obawiał się, że jego dzieci nigdy nie będą w stanie uwolnić się spod władzy Ezawa, jednak Bóg zapewnił go, że wraz z końcem świata również i Ezaw spadnie. Według ojców kościoła katolickiego drabina jest doskonaleniem życia chrześcijanina.  Walka Jakuba z aniołem jest chyba najbardziej tajemniczym fragmentem Księgi Genezis.  Bibliści mówią,  że to sam Jahwe zmagał się z Jakubem.    To dopiero tradycja ponadczowa określa tego drugiego, jako anioła. Ale czy naprawdę to był anioł? W tekście biblijnym jest ten ktoś nazwany imieniem Ktoś. Ktoś, „kto zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki”.  A pamiętajmy, że Jahwe nie ogłosił jeszcze swojego imienia. Zrobi to w obliczu Mojżesza, w drugiej części Biblii, w Księdze Wyjścia. Jahwe to imię nadane przez ludzi. Oczywistym jest to, że Jakub walczy z kimś, kto nie jest człowiekiem. Tak czy inaczej w wyniku tej walki Jakub wymusza na tym kim, błogosławieństwo. Czyli  nie jest błogosławieństwo błogosławione , jeżeli można tak powiedzieć.  I znowu Jahwe działa w sposób coś za coś. Dał ( bezpośrednio czy pośrednio – to już kwestia biblistów), ale również zabrał. Dał błogosławieństwo, a zabrał Jakubowi zdrowie. Przetrącił, zwichnął  mu staw biodrowi. Jakub okulał. Bodaj to pierwszy inwalida biblijny. Ale również zmienił imię Jakubowi. Odtąd nazywać się będzie Izrael.

{ Warto w tym miejscu zarekomendować dwie opowieści Romana Brandstaettera wydane pod jednym tytułem „ Patriarchowie”. Pierwsza nosi tytuł DĘBY PATRIARCHY IZAAKA, druga zaś to WALKA JAKUBA Z ANIOŁEM.  Tytuły mówią same za siebie }.

 Przechodzimy do omówienia ostatnich rozdziałów Księgi Genesis. Dokladnie od 37 do 50. Jakub/Izrael miał – jak już powiedziano – dwunastu synów. Najmłodszy miał na imię Józef. Miał on dar  przepowiadania snów. Jeden z takich snów mówił o tym, że Ojciec i bracia Józefa  będą oddawać mu hołd. Nie podobało się to braciom, postanowili zatem Józefa zabić. Po dłuższym zastanowieniu karę śmierci zamieniono na karę pozbawienia wolności. Bracia wrzucili Józefa do studni. Tylko przypadek sprawił, że Józef ocalał. W pobliżu studni przejeżdżali kupcy medianiccy, sprzedali go Izmaelitom, a ci zabrali go do Egiptu.  Określmy jednym zdaniem dzieje Józefa w Egipcie. Od pucybuta na salony. Oczywiście trzeba brać poprawkę na to, że niniejsze zdanie jest wytworem dwudziestowiecznej popkultury Stanów Zjednoczonych, ale chyba oddaje „klimat”, „smaczek” życia Józefa. Oto ten młody człowiek zostaje posądzony o romans z żoną urzędnika Faraona, a tym samym osadzony w więzieniu. Uwolnił go z stamtąd … dar przepowiadania snów.  Oto faraon miał dziwny sen, którego nikt nie rozumie. Tylko Józef potrafi wytłumaczyć władcy Egiptu. Dzięki temu Józef dostąpił laski faraona. Sen został przetłumaczony jako … Nie, nie powiem. Pointę zostawiam sobie. Dlaczego? Otóż opowieść o Józefie można potraktować jako osobną opowieść, można ją oderwać od macierzy i opowiedzieć jako osobną rzecz. Nie ma w tym fragmencie wydarzeń Bóg - Człowiek. Znajdziemy raczej zdarzenia Człowiek – Człowiek. Jest to przypowieść o moralnym zabarwieniu. A pamiętacie drodzy Czytelnicy? Ja point opowiadań  nie opowiadam. Dodam jedynie, że Mikołaj Rej wykorzystał ów fragment Biblii do napisania dziełka pod tytułem „Żywot Józefa”. Kilka lat temu – bodajże w 2005 roku -  w Polskiej Telewizji mogliśmy oglądać owe dziełko w przepysznej obsadzie.  Józefa grał Maciej Stuhr, a w pozostałych rolach zobaczyliśmy między innymi  Jana Peszka, Annę Dymną, Władysława Kowalskiego, Jacka Braciaka, Michała Pielę.

Na historii Józefa, syna Jakuba/ Izraela kończy się Genesis, pierwsza księga Biblii.

 
1 , 2
O autorze
Zakładki:
Tagi